|
Ja uważam, że dobrze się stało. Warto dostać łomot, by zrozumieć na czym się stoi. Kompromitacja ze Słowenią wyjaśniła 2 rzeczy.
1. Niezbyt odkrywcza - Leo out. Szaranowicz powiedział dobrze w studio - zwolnić go należało po Euro 2008, gdy nie widział żadnej winy u siebie. Po tych eliminacjach liczba leofilów została zredukowana do zera. Beenhakker zostawia nas na samym dnie. Jesteśmy w grupie jedynie lepsi od San Marino - tak źle nie było nigdy, w całej historii reprezentacyjnej piłki.
2. Boruc - out. Szanuję Artura, to świetny bramkarz w Celticu ale nie w reprezentacji. Choruje na tą samą chorobę co Wandzik, czy piłkarze z pola - Warczycha, Gilewicz czy Wichniarek. Świetni w swoich klubach, kiepscy w reprezentacji. Boruc w tych eliminacjach przegrał nam 3 mecze, choć dzisiaj i z lepszym bramkarzem pewnie trudno byłoby o lepszy wynik. To nie przypadek, po prostu ten piłkarz nie sprawdza się w kadrze.
Zostają ostatnie dwa mecze i trzeba budować nową drużynę. Nową, a więc z myślą o Euro 2012. Dlatego można spokojnie podziękować starszym zawodnikom: Krzynówkowi, Żewłakowowi, Lewandowskiemu, Bosackiemu. Grać muszą młodzi, przed którymi przyszłość: Obraniak, Lewandowski Robert, Peszko, Małecki, Bandrowski, Rzeźniczak. Do nich dołożyć tych, którzy za 3 lata nie będą starymi repami: Brożków, Gancarczyka, Golańskiego, Murawskiego.
Niestety, trzeba się oswajać z myślą o poszukiwaniu wzmocnień poza granicami. To raczej nieuchronne. Ze swojej strony powiem, że wolę strategię a'la Obraniak, zamiast rogeromanii. Kilku zawodników w Niemczech, Francji, ale także Brazylii i Argentynie, mających polskie korzenie spokojnie mogłoby dołączyć do kadry.
A co do trenera... Kandydatów jest co najmniej kilku. Jeśli to ma być Polak, bierzmy pewniaków: Franciszka Smudę, albo Oresta Lenczyka.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|