Andrzej Iwan o Wasilewskim
Cytat:
Mam już 50 lat i chorobę Alzheimera. Ale tym Irlandczykom to w sobotę sam strzeliłbym przynajmniej dwie bramki. Bo ja umieć grać. A oni mają tylko jednego piłkarza, George'a Besta. No, ale on nie żyje przecież od pięciu lat!
Zacznę od tego, co mnie totalnie wkur... Od tych koszulek na cześć Marcina Wasilewskiego, któremu jeden gość w Belgii złamał nogę. Od tych haseł - jesteśmy z tobą! A czy wiecie, że Marcin to był morderca numer 1? Czy wiecie ilu ludziom on wyrządził krzywdę!
Grałem w piłkę na dwóch mundialach, kilka razy byłem mistrzem Polski i zawsze polowali na mnie tacy ludzie jak Wasilewski. Dwa razy miałem złamaną nogę - raz w meczu o mistrzostwo Górnika z Legią, raz jak z drużyną Piechniczka waliczyliśmy o medal mistrzostw świata. I kopali mnie na okrągło. I nauczyłem się, po jakimś czasie, żeby podnosić nogę i trafiać korkami w kolano. Rozorać gościa, żeby popamiętał z kim ma do czynienia. Myślę, że ten Witsel zrobił dokładnie to samo. Że to była zemsta. I fakt, że w Belgii zmniejszyli mu karę za ten faul tylko potwierdza. Oni po prostu prześledzili karierę Wasilewskiego. I zauważyli, że on prowokował. No i się doigrał.
Tak czuję, że następny będzie Dudka. W moich czasach o takich obrońcach mówiło się krótko: rzeźnik. Taki był na przykład Marek Dziuba. Pamiętam jak Lacie rozorał całe udo, od biodra po kolano, jak na Deynie złapał czerwoną kartkę... Ale nikt go nie żałował!
Gdy po mundialu w Hiszpanii Polska nokautowała w Paryżu Francję 4:0, ja ze złamaną nogą leżałem w szpitalu. I nikt na moją cześć koszulek nie zakładał. Tak sobie myślę zresztą, że - niestety - te koszulki dla Marcina to jedyna rzecz, którą nasza kadra przygotowała na zgrupowaniu. Nic więcej! Nic! Bo jeśli chodzi o grę, to było totalne zero!
|