Żenadą jest też to, że Witsel w ogóle się odwoływał - mógł już naprawę posypać głowę popiołem i dać sobie spokój - wiadomo, że nie chciał nikomu złamać nogi, ale intrweniując w taki sposób podejmował ryzyko, że tak się stanie, więc robienie z siebie teraz niewiniątka jest naprawdę załamujące
