No to wróciłem z Danii - Kopenhaga.
Wnioski w skrócie - najdroższy kraj na Ziemi - porównując do Londynu, Genewy, Wiednia i innych jest cholernie drogo.
Bilet 10 przejazdowy 170 koron czyli ok 85 zł
Kebab 35-40 koron czyli ok 25 zł
Piwo w markecie 10 koron czyli 6 zł
Piwo w knajpie (najtańsze) 30 koron czyli 18 zł

Kilogram jabłek około 15 koron czyli ok 8 zł
Taxi z lotniska do centrum 250 koron czyli 150 zł
Ale miasto cudowne, kultura mieszkańców, kultura jazdy, transport na nieosiągalnym dla nas przez 50 lat poziomie.
Nie widziałem ani razu w godzinach szczytu korków - po prostu tam nikt nie jeździ autem - 85% mieszkańców dojeżdża do pracy/ szkoły / sklepu na rowerze.
95% dróg w mieście ma wytyczoną równolegle ścieżkę rowerową
Jeśli rowerzysta skręca albo przejeżdża przez ulicę 101% kierowców się zatrzyma i go przepuści.
Jak wracasz nawalony na rowerze to policja grzecznie poprosi czy możemy prowadzić rower bo możemy się przewrócić.
Na początku czułem się jak Aborygen na Manhattanie - inna planeta - ale oczywiście w sensie pozytywnym
EDIT: Trafiłem na derby Kopenhagii - przez całe miasto szło tysiące kibiców obu drużyn - FC Kopenhaga i Brondby - tylko czekałem na krew i latające stoliki a tutaj nic ... kolejny szok - podobno leją się po meczu a nie przed
