|
Arti,
ja się nawet z Tobą zgadzam - w praktyce tylko Kasprzik i Gancarczyk to wzmocnienia. Problem w tym, że zarząd Amiki twierdzi, że wzmocnieniami są również Golik, Chrapek i spółka. A skoro są, to w czym problem? Powinni z tak mocarną ławką rządzić w pucharach i w lidze.
Deever,
do twoich sensownych przemyśleń dodałbym jeszcze jedno. Owszem, można budować sensowny klub w Polsce, klub na tyle silny by spokojnie ogrywać takie Bruggie i Austrie Wiedeń. Ale do tego trzeba więcej pieniędzy.
Amika na razie osiągnęła i tak sporo minimalnym nakładem sił. Wydała 1/5 tego, co Cupiał i trafiła na swoistej wyprzedaży Stilica, Rengifo, Peszkę, Lewandowskiego i Arboledę. Zawodników jak na naszą ligę wybitnych, gwarantujących niezły poziom na arenie europejskiej. To solidny trzon zespołu, na którym można było budować coś więcej.
Ale trzeba zrozumieć jedno. Po pierwsze - dobrzy zawodnicy chcą z tej ligi uciec jak najszybciej. Można ten proces powstrzymać jedynie wtedy, gdy zwiększy się im kontrakty. Jeśli Amika nie umie utrzymać w klubie Rengifo, zawodnika absolutnie kluczowego - bo skąpi mu tych 200-250 tys. € rocznie - to o czym my mówimy.
Wisła potrafiła przyciągnąć Łukasza Gargułę, zawodnika o którym się mówiło że nie ma szans by nie pojechał na Zachód. Garguła jednak dostał wysoki kontrakt i wolał zostać w Polsce. Owszem, mieliśmy pecha z jego kontuzją - ale to jest jedyna droga do budowania solidnej drużyny. Jeśli istnieje szansa, że tacy zawodnicy jak Brożek, Peszko, czy Rengifo zakotwiczą w Polsce na dłużej - trzeba ich wynagradzać odpowiednio.
A Amika płaci swoim zawodnikom niewiele, biorąc pod uwagę realia ligowe. W zestawieniu PS na 10 najlepiej opłacanych zawodników znalazł się jedynie Bosacki, który dostaje 180 tys. €. Czyli Lewandowski, Stilić, Rengifo, Peszko dostają jeszcze mniej. Nic więc dziwnego, że chcą z Amiki odejść jak najszybciej - bo dla każdego piłkarza zarobki są najważniejsze.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|