Wyświetl pojedynczy post
Deever
Senior Member
 
 
Od: 05.2006
Skąd: era vulgaris

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#3458
Stary 28.08.2009, 16:11
Ja to widzę tak.

Wielkopolanie byli do niedawna święcie przekonani, że budowa w Polsce silnego klubu na przyzwoitym europejskim poziomie to bułka z masłem, tylko frajer Cupiał na niczym się nie zna, jest życiowym nieudacznikiem i popełnia głupie błędy (zwalnianie trenerów, sprzedawanie co jakiś czas najlepszych zawodników etc.). Ich buta spowodowała, że nie chcieli się uczyć na naszych błędach, bo byli przekonani, że wiedzą wszystko lepiej. A to niestety nie takie proste.

Wisła już dawno przerobiła model ściągania piłkarskich ciekawostek z Trzeciego Świata i wyszło na to, że tamtejsze rynki są tak przeczesane, że polski klub piłkarzy na Europę tam nie znajdzie. Rutkowski był mądrzejszy, nakupował Peruwiańczyków, Bośniaków i wielkiej korzyści mu to nie dało.

Wisła przerobiła model ściągania polskich "talentów" z niższych lig i wyszło na to, że takie perełki z powodu obecnego poziomu szkolenia gówno umieją. A w Poznaniu teraz są właśnie na tym etapie i łudzą się, że w ich wypadku będzie inaczej. Z jakiej racji?

Wisła nie dlatego sprzedaje co jakiś czas swoich najlepszych piłkarzy, że Cupiał jest frajer, tylko dlatego, że z niewolnika nie ma pracownika. I tę lekcję Amikolech przerabia teraz.

To naprawdę jest bardzo trudne/niemożliwe w obecnych warunkach zbudować w Polsce solidny europejski klub. Nawet w najwspanialszym, cudownym, och ach pod każdym względem Poznaniu.

Ale ktoś to w końcu musi zrobić, choćby Cracovia. Bo inaczej nigdy na wyższy poziom nie wejdziemy.

Pamiętam jak mnie wk***iało, że nikt nie podjął rękawicy rzuconej pod koniec lat 90tych przez Cupiała. Nikt nie próbował nam dorównać, wszyscy czekali aż to my się osłabimy. To jest tchórzostwo i minimalizm.

Dlatego bez sensu jest cieszenie się z porażki Amikolecha (jakkolwiek jest to śmieszny klub i jego niepowodzeniami ciężko się z naszej perspektywy smucić).

Niech się ktoś z tej ligi wybije, żeby było do kogo równać. Jak któryś klub zrobi krok do przodu, to niech pozostałe go gonią, próbują wyprzedzić.

A polska piłka to wyścig frajerów.

Jeden biegnie z rozsznurowanymi butami i się wy*****ala, ten co biegł za nim go wyprzedza, ale własnych butów sobie nie zawiąże, bo on wie lepiej. Więc prędzej czy później sam się potyka i wali ryjem w tartan, a wtedy reszta stawki zatrzymuje się, żeby się z niego ponabijać. A do mety coraz dalej, a nie coraz bliżej.
Co to k***a jest "rów widokowy"?
Odpowiedz cytując