|
Ogladajac ten mecz stwierdzilem ze Lech idzie dokładnie sladem Wisły to znaczy dopóki grał agresywnie i atakował to ogrywał lepsze druzyny niz Brugge, a jak zaczał grac nie swoja piłkę i sie bronic to odpadł. Swoja droga zawsze sie zastanawiałem nad tym fenomenem jak drużyna która przyzwyczajona jest do taktyki ofensywnej (bo taka stosuje prze wiekszosc meczów w lidze polskiej ) moze nagle z sukcesem zagrac dwa razy murujac bramke i grajac z kontry (przeciez wogole nie ma w tym automatyzmu) Zreszta w ostatnich 20 latach było może ze trzech trenerów Wójcik (Barcelona 92), Kasperczak (Wisła) i Smuda którzy nie bali sie grac agresywnie i ofensywnie w Europie - nawet z druzynami troche lepszymi od siebie. A reszta to słyszac ze bedzie grała w Europie juz zaczyna kombinowac jak tu sie bronic.
A co do tego meczu to wydaje mi sie ze jakby Lech przyatakował ostro przez pierwsze dwadziescia minut to moze udałoby mu sie cos strzelic i reszta była by formalnościa i wtedy nikt nie mowiłby ze sa za wolni etc.
|