Wojtas napisał(a):

W tym sezonie gramy wszytsko na wyjezdzie wiec tak naprawde kazdy mecz to bedzie zagadka.
Mowil o tym Probierz w Orange Sport....jakby ten mecz byl w Krakowie to by sie Wisly bał,mowil o super kiibicach i dopingu...
Ale ze ten mecz gramy gdzie gramy...wg niego samego bedzie Jadze duzo latwiej.Nie ma tego psychologicznego czynnika WIsla-- ,ktorym byl stadion i fanatyczni kibice..i dlatego kazdy mecz w Sosnowcu to bedzie "jajko-niespodzianka"(oczywiscie szacunek dla tych co jezdzą,i dla tych co zamierzaja jezdzic-pomozmy chlopakom w tym trudnym sezonie)
|
Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. Gdyby Wisła grała na Reymonta to przed każdym meczem moglibyśmy w ciemno obstawiać wygraną naszych kopaczy. Dla mnie dobrym przykładem jak gra przy głośnym dopingu na R 22 pomaga piłkarzom jest wiosenny mecz z Górnikiem Zabrze. Przegrywaliśmy 0:1 i długo biliśmy głową w mur, jednak po przerwie skończyło się na 3:1 dla nas. Mimo tego że Górnik prowadził wtedy przez znaczną część meczu te 1:0 to ja byłem dziwnie spokojny o to że ten mecz jednak skończy się tak że zagarniemy na koniec 3 pkt. Jak się potem okazało to spotkanie rozpoczęło ostatnią i decydującą fazę naszej drogi do mistrzostwa.
Spotkań tego typu było więcej i długo by tu trzeba było je wymieniać. Jestem przekonany że gdyby nie atmosfera z R 22 i magia tego stadionu to nie jednego meczu byśmy po prostu nie byli w stanie wygrać, nawet mimo niezłej formy piłkarzy. Jasne że ktoś może powiedzieć że murawa wszędzie jest taka sama itd. Mówcie co chcecie ale na Reymonta nasi piłkarze mogą z niejednej opresji wyjść... Tych przykładów które można by w tym miejscu przytoczyć jest mnóstwo... Np. mecz z rundy wiosennej sezonu 07/08 z ŁKS-em. Przegrywaliśmy po pierwszej połowie 0:2, a skończyło się na 5:2 dla nas... Co prawda to było spotkanie rozgrywane już po tym jak zapewniliśmy sobie tytuł, czyli mecz praktycznie o nic, ale jednak dla prestiżu należało zwyciężyć. To był tylko kolejny przykład który akurat wpadł mi w tym momencie do głowy, bo takich meczów było na prawdę sporo i to tylko w ostatnich sezonach.
Moje zdanie jest takie że w tym sezonie Wisła wszystkie swoje mecze rozgrywa na wyjazdach, może w oficjalnych statystykach spotkania w Sosnowcu to mecze u siebie, ale dla mnie są to wyjazdy i tak na pewno traktują to piłkarze. Podobnie jak Ty uważam że każdy mecz, nawet z teoretycznie słabszym rywalem którego w minionych sezonach po parę razy z rzędu roznosiliśmy przy Reymonta wbijając mu po klika bramek, tym razem będzie znacznie trudniejszy. Patrząc na ostatnie sezony widać wyraźnie że Wiśle nie leży gra na wyjazdach. Wiadomo że Sosnowiec to nie jest klasyczny wyjazd, ale mimo wszystko wyjazd, na nazwijmy to teren neutralny. Zdarzają się mecze w których tzw. atut własnego boiska przeważa i w konsekwencji decyduje o wyniku. My w tym nieszczęsnym sezonie będziemy tego pozbawieni...
No ale cóż... Trzeba zacisnąć zęby i jakoś przetrwać ten cholerny rok... Wielki szacunek dla wszystkich tych, którzy jeżdżą na spotkania do Sosnowca. A ci co nie jeżdżą niech żałują... Nie pięknych widoków, nie dobrego stadionu, nie powalających wysokim poziomem meczów, itd., tylko tego że jak już znów będziemy oglądać mecze na Reymonta to nie będą mieli możliwości powspominania tych chwil w których przyszło nam grać na tym zadupiu
