|
Bardzo cieszy zwycięstwo na trudnym dla Wisły terenie, aczkolwiek podzielam wiele uwag odnośnie jakości gry przedstawionych wyżej przez Fra Mata i grono innych osób. Nie będę ich raz wtóry opisywał. Grze Wisły było daleko do doskonałości.
Na szczęście było też kilka bardzo miłych pozytywów. Zacznę od obrońców - Marcelo to dziś klasa sama w sobie, gra na europejskim poziomie, przerastając wszystkich innych ligowców na tej pozycji. Głowacki przy nim też odżył i od pewnego czasu gra jak za swoich najlepszych czasów. Bezapelacyjnie mamy najlepszą parę środkowych obrońców w lidze.
Występem w Gdyni również Alvarez pokazał, że i on obecnie nie ma sobie równych w ekstraklasie na pozycji prawego obrońcy. W destrukcji, asekuracji i kryciu strefowym prezentuje się lepiej od nieobecnego już Baszcza, Lepiej czyta grę i wygląda od strony techniki użytkowej. W ofensywie, choć jest aktywny, na razie wypada słabiej, ale jestem przekonany, że to tylko kwestia czasu. Nie ma i nie było do dziś w naszej lidze równie wiele potrafiących prawych obrońców od niepamiętnych czasów.
Piotr Brożek - tym razem był pasywny w ofensywie i dość chaotyczny.
W drugiej linii wyróżniał się jedynie Kirm - szybkością i pomysłem. Był aktywny, szukał gry, starał się nie zwlekać ponad miarę w operowaniu piłką. Nie przestraszył się pressingu Arki. Jako jedyny miał pomysły na prostopadłe podania.
Atak - wraca do coraz lepszej dyspozycji Brożek, choć bramki nie zdobył. Widać, ze motorycznie ma się o wiele lepiej niż parę tygodni temu. Małecki ma duży potencjał, ale snajperem na razie jeszcze nie będzie, zbyt wiele przypadku jest nadal w jego akcjach. Niemniej potwierdził, że może być bardzo dobrym, nieobliczalnym piłkarzem - ma szybkość, coraz lepszą technikę, zwód, balans ciałem, jest zadziorny.
Udany mecz zaliczył Pawełek, ale trudno tu o euforię - dobrze wiadomo, że jeszcze nie raz zamiast uratować zespół, popełni koszmarny błąd, który będzie miał bardzo przykre konsekwencje.
Martwi, że Cantoro ma obecnie szybkość i zwrotność taką jak 40-letni Polonez po przejściach.
Martwi też, że grając pod presinngiem nasi zawodnicy bardzo rzadko potrafią przyjmować piłkę z jednoczesnym zwodem i obróceniem się. Tylko Małecki i Sobolewski sporadycznie to pokazali. To jeden z głównych powodów sprawiających, że mamy tak ogromne problemy z agresywnie grającymi rywalami.
Ostatnio edytowane przez Markus : 22.08.2009 o godz. 16:56.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|