Angmir napisał(a):

Widzę że próbujesz analizować bądź co bądż słabszą postawe Lecha (tak uważam że zagrał słabo, a nie to że Brugia była aż tak dobra - choć to klasowa drużyna). Wedłóg mnie najlepiej sytuacje na boisku opisał Bosacki który zauważył że w środku pola była dziura co sprawiło że obrona + Bandrowski nie byli wstanie uruchomić napastników. Dlatego mimo IMHo wysokiej formy zwłaszcza Rengifo, ten był przy piłceraptem kilka razy. Pruby długich piłek Bruggia kasowała swoją ruchliwościa. Dlatego ogromnie mnie dziwi decyzja Zielińskiego, o zdjęciu Stilicia i wystawieniu Golika. pomijając fakt że chorwat nie wniusł nic do gry poza swoim faulem, to zdejmowanie Stilicia uważam za strasznie dziecinne, zupełnie jakby to nie trener decydował o jego zdjęciu tylko jakiś niezrównoważony kibic. Bowiem każda w miare groźna akja Lecha zaczynała się od Stilicia, który nie grał wcale źle, ale po prostu wogóle nie miał wsparcia. To co najbardziej wpływało na jego grę, było to że nie miał za sobą wsparcia innych środkowych pomocników, przec co gdy tylko przyjmował piłkę był co najmniej potrajany przez obrońców. Bandrowski był całkowicie zaangarzowany w łataniu dziur w obronie, i brakowało drugiego defensywnego pomocnika, który mógłby oddciążyć Stilicia, i dać dodatkową alternatywe w rozgrywaniu piłki środkiem.
tak powinnna wygladać 11 Lecha wczoraj, ewentualnie na taką powinnien ją zmienić trener w 2giej połowie.
Kasprzik
Kikut - Bosacki - Arboleda - Gancarczyk
Injać - Bandrowski
Peszko - Stilić - Wilk(Lewandowski)
Rengifo
|
Czytanie tej wypowiedzi dostarczyło mi bardziej traumatycznych chwil niż słuchanie Hojarskiej. Od dziś chyba przestanę ganić moje dzieci za ortografię, w końcu to statystyka czyni normalność. Też nie wytrzymałem
A merytorycznie - zamiast niezbyt trafną analizą gry i składu wkładać nam do głów na siłę pewien wniosek, napisz go wprost - Smuda lepszym trenerem był. Za smudowego 4-5-1 faktycznie Lech dominował zwykle w środku pola. Ale wiosną widocznie Latynosi mają sjestę, a Bałkańcy planują kolejne wojny domowe. Wiosną dominacja w środku nie pomogła, przy każdej akcji bramkowej było dwóch Lechitów na pięciu obrońców, a skuteczność dorównywała legendarnej już skuteczności polskich klubów w starciu z estońskimi. A Bandrowski? Jak nie padnie w połowie sezonu z wycieńczenia, to ten nadmiar pracy uczyni z niego po prostu lepszego piłkarza.