Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15566
Stary 20.08.2009, 16:03
Widzę, że Wolfy wczoraj rozwinął się.

Od zaznaczania, że się go nie zna, pisaniu o groźbie złapania przez Kosowskiego kontuzji lub dołka formy, paplaniu o czarowaniu pieniędzy, kreatywnie doszedł do jabłuszek i pampersów.

Typowe, błyskotliwe i wprost oszałamiające pojmowanie zarządzania Wisły Kraków made by W. uosabiającego na forum politykę krótkowzrocznego, „bezradnego księgowego”. Jestem pod wrażeniem. Abyś nie musiał długo myśleć nad kontekstem – tak, to była kpina.

Miałem już nie wracać do Kosowskiego, ale kpiną jest również argumentowanie, że Wisła nie mogła wówczas wydać pieniędzy na jednego zawodnika, tylko musiała na 3, bo ów jeden się nie rozdwoi, mógłby złapać kontuzję, a na pozostałych pozycjach nie miałby kto grać (nowy koronny argument pana W.) – przypomnę, że drużyna z Kosowskim i z pozycjami na których wedle Wofliego nie miałby kto grać, wcześniej absolutnie zdominowała Ekstraklasę, rozbijając w rundzie jesiennej w puch całą ligową czołówkę. I to patrz Wolfy, Kosowski nie musiał w tym celu ani się rozdwajać, ani klonować, by grać na kilku pozycjach jednocześnie, nie musiał być drugim Messim, nie musiał nawet być całkiem zdrowy i w życiowej formie. Dziw nad dziwy, prawda? Nie musisz odpowiadać – tak wiem, że dla Ciebie to niepojęte i dlatego dalej idiotycznie usprawiedliwiasz tamtą „zamianę” i paplasz swoje argumenty.

Tym samym Wolfy znów zdradza rażące błędy w osądach, w oparciu o które potem silni się na swoje często prześmiewcze wnioski.

Ale tu już nie chodzi o te tłumaczenia, bezrefleksyjnie przytaczane przez Wofliego, który idąc w zaparte brnie w ślepą uliczkę (mimo, że wiadomo, jak źle się skończyły), tylko o sposób zarządzania Wisłą i politykę klubu, która w końcu doprowadziła do Lewadi.

Fra Mat bardzo mądrze podsumowuje dyskusje i wspomina o nieudolnym zarządzaniu firmą przez księgowych. Doskonale wiem o czym mówi, bo mój znajomy kilka lat temu też to przerabiał – bezmyślnie powierzył los swojej firmy w ręce myślącego jak Wolfy księgowego, którego mianował dyrektorem finansowym i drogo za to zapłacił. Przez pierwsze 3 lata było nawet ok., „księgowy” wychodził z siebie, by bilansować budżet , ale kosztem coraz gorszej kondycji i przyszłości firmy. Zarządzał bez inwestycji, podejmowaniu jakiegokolwiek ryzyka, myśląc tylko o maksymalnym oszczędzaniu i cięciu kosztów gdzie się dało, bojąc się jakiegokolwiek wzrostu zadłużenia. Jak typowy finansista, ale bez uwzględniania i fachowego zrozumienia specyfiki branży . To okazało się za mało, było zgubne. Potem nastąpił krach, wypadniecie z rynku, porażka z konkurencją i bankructwo.

Nie chciałbym, aby to samo przytrafiło się Wiśle, zarządzanej w podobny sposób przez podobnych ludzi.

Problemem Wisły – i całej polskiej piłki zresztą - już od dawna są tak myślący ludzie jak Wolfy. To przez ich poglądy Europa nam coraz bardziej ucieka, mamy coraz dalej do spełnienia zachodnich standardów, dziś musimy się bać nawet Estonii, a Cypr powoli nas zostawia w tyle. Jeśli dalej ich poglądy będą dominować w polskiej lidze, w końcu przegoni nas nawet Malta – o ile wcześniej Wisła nie zbankrutuje i nie załamie się całkowicie, tak jak wiele firm zarządzanych przez „ksiegowych”, a nie prawdziwych, kalkulujących długofalowo fachowców.
Ostatnio edytowane przez Markus : 20.08.2009 o godz. 17:38.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując