jova napisał(a):

|
Nie oczekujesz od Wisły dobrej gry. Oczekujesz gry petreskowej, ponoć "europejskiej".
|
poprawka:
Nie oczekuję od Wisły ładnej dla oka gry - boisko to nie rewia. Oczekuję dobrej gry na poziomie europejskim.
jova napisał(a):

|
Nie jesteś w stanie zaakceptować myśli, że granie niepetreskowe przynosi zespołowi korzyść, bo uznajesz Rumuna za wzorzec niedościgniony w polskich warunkach. To jest nieracjonalne. Nie dostrzegasz pozytywów i negatywów poszczególnych systemów tylko dogmatycznie zakładasz wyższość petreskowania.
|
Dlatego, że granie niepetreskowe może przynieśc korzyśc co najwyżej w Polsce.
jova napisał(a):

Nie nazywaj ćwiczenia schematów ofensywnych "hard workiem" bo to zwykłe kłamstwo. W Wiśle Petrescu nie było żadnych godnych odnotowania schematów ofensywnych. One nie mieściły się w ramach hard worka. Jeśli chcesz udowodnić że się mylę poszukaj skrótów meczów z tego okresu i znajdź w nich powtarzalne elementy. Powodzenia. W petreskowej Wiśle działała tylko defensywa, choć i to nie zawsze.
Jak najbardziej widzę schematy ofensywne w grze Wisły Heńka. Nazywam ją radosną, bo była nieodpowiedzialna, nie dlatego, że była łatwa i chaotyczna. Zawodnicy ofensywni często byli praktycznie zwolnieni z zadań defensywnych i skupiali się wyłącznie na atakach.
|
Ależ tak.
Cwiczenie schematów ofensywnych u Henka bylo typowym hard workiem.
Podobnie jak ćwiczenie schematow defensywnych u Dana
Skoro widzisz schematy ofensywne u Heńka to zgadzasz się z tym, że za Heńka był hard work.
Bo na tym, a nie na niczym innym hard work polega - ustwiczne, do znudzenia ćwiczenie schemtaów
jova napisał(a):

Brak mi słów. Zauważyłeś jakieś ładne akcje, kilka schematów i to Ci wystarczyło, by uznać, że Wisły Heńka i Skorży są podobne. Taka skala podobieństwa to jest też pomiędzy Wisłą Skorży i Barceloną lub Man Utd. Nie warto tego odnotowywać.
Heniek grał 4-4-2, nie stosował wysokiego pressingu, wpuszczał rywali na własną połowę, ustawiał środkowych pomocników pionowo (gdzie jeden był defensywnym, drugi rozgrywającym), zwalniał z zadań defensywnych skrzydłowych i napastników, gdy miał mocną obronę często kazał jej grać ryzykownie, wysoko i zakładać pułapki ofsajdowe, obrońcy czasami nawet grali 1na1go z napastnikami (albo 2na2, 3na3 - bez asekuracji), akcje wyprowadzano głównie bokami (często dwójkowymi akcjami pomiędzy obrońcami i skrzydłowymi), itd. itp.
Skorża gra 4-5-1, pressingu używa najszybciej jak to możliwe, środkowi nie rozgrywają, za to odpowiadają za zbieranie piłek jeszcze na połowie rywala, poza Brożkiem reszta zespołu ma zadania defensywne, obrońcy się asekurują i starają się odpychać rywali od bramki i podwajać, akcje rozpoczynane są bez ryzyka, długimi wykopami, a środkowi pomocnicy mają zbierać "drugie" piłki, itd. itp.
Wisły Heńka i Skorży nie są podobne. Są fundamentalnie różne.
|
Tu zgadzam się z Tobą w całej rozciągłosci
jova napisał(a):

Nie, Skorża nie przeniósł ciężaru na ofensywę. Wisła tak gra gdy jest lepiej dysponowana od rywala, gdy przeciwnik na to pozwala. Wtedy umiarkowana taktyka Skorży umożliwia zespołowi osiągnięcie optycznej przewagi. Wiem, że może być Ci ciężko w to uwierzyć, bo Wisła Petrescu grała taką samą padlinę niezależnie od tego jaki poziom prezentował rywal i strzelenie komukolwiek 4 goli było wielkim sukcesem.
Piłkarze wchodzili głębiej na połowę Zagłębia, bo Lubin nie potrafił na to odpowiedzieć. Nasze ataki nie stwarzały większego niż zwykle ryzyka pod własną bramką. Przecież nie atakowaliśmy kosztem odpuszczania pressingu albo braku asekuracji w obronie. To cały czas ta sama umiarkowana taktyka.
Choćby w pierwszej rundzie Skorży, gdy skład był znacznie lepszy niż teraz, Wisła próbowała kontrolować grę na połowie przeciwnika. To nie jest nowy pomysł. Z Lubinem udawało się tak pogrywać, bo nie dość, że ich defensorzy nie byli agresywni to jeszcze piłkarsko są ewidentnie drugoligowi. Gdyby Lubin miał Bartczaka, Stasiaka, zdrowego Sretenovicia i wymienił lewego obrońcę na kogoś (kogokolwiek) o lepszej motoryce nasza gra nie wyglądałaby tak składnie.
Jeszcze ten fragment mi się spodobał: "Petrescu, wprowadzajacego głónie schematy defensywne i pressing, bo zdawał sobie sprawę, że tylko to zapewnic może powodzenie w Europie, a chcąc schematy ofensywne wprowadzać późnie w kolejnym sezonie - na bazie defensywy i wysokiego odbioru".
Ależ oczywiście! Fatalna ofensywa wcale nie świadczyła o słabości taktyki! Trener chciał to poprawić w bliżej nieokreślonej przyszłości. A pan Stasiu z sąsiedniej sali naprawdę rozmawia z Napoleonem. Proszę, oto Pański Haloperidol.
|
Widzisz, sledziłem co Petrescu robił w Rumunii. I robił dokladnie to samo co w Polsce tylko dwa lata dłużej.
W pierwszym półroczu gdy miał za zadanie utrzymac drużyne w lidze (przejąl ją z ostatniego miejsca) zaczał ćwiczenie schematów defensywnych z gra kontratakiem.
W drugim sezonie poożył nacisk na schematy defensywne i podstawowe schematy ofensywne, co w połaczeniu z niewielka skutecznością dało drużynie 6 miejsce
W trzecim sezonie jego hard work polegał na ćwiczeniu schematów ofensywnych bazujących na żelaznej obronie - efekt 1 miejsce.
Ty jednaki uważasz moje obserwacje za urojenia.
Nie moge z tym polemizować.
Moge tylko poprosić, żebys przyjrzał się mojemu opisowi z uwaga i dopuścił możliwość, ze dłuższa praca Dana w Wisle mogłaby skutkować dzisiejszym "europejskim" poziomem Unirei
jova napisał(a):

|
Taktyka nie jest dobra gdy jej zamierzenia wyglądają ładnie na papierze, tylko gdy jest efektywna i skuteczna. Wisła rzadko pozwala rywalom dochodzić do klarownych sytuacji. To jest miarą jakości defensywy. Mamy świetny duet środkowych obrońców, więc możemy sobie pozwolić na bardziej odważną grę. Eksperymentować i ustawiać taktykę "pod puchary" moglibyśmy gdybyśmy mieli skład zdolny wygrywać nawet w takich nietypowych okolicznościach. Mamy zawodników, którzy przeciwko słabo dysponowanemu Lubinowi oddają trzy celne strzały na bramkę (właściwie dwa, bo jeden ze spalonego). W takiej sytuacji ustawianie zespołu "na ligę" ma dużo więcej sensu niż asekurancka gra jakbyśmy w każdym meczu mierzyli się co najmniej z PAO.
|
Masz 100% racji. Ja tylko pisze o tym, że ten styl sprawdza się w lidze polskiej.
Jesli masz pewność, ze sprawdzi się w przyszłym roku w Europie.... to gratuluję optymizmu
jova napisał(a):

I znów ten piękny dogmat o wyższości petreskowania i założenie, że tamten styl przyniósłby sukcesy w Europie.
Powtórzę jeszcze raz. Wisła, która Twoim zdaniem grała ofensywnie oddała dwa celne strzały na bramkę Lubina. Teraz spójrz na tabelę ostatniego sezonu i pomyśl ile bezbramkowych remisów zaliczylibyśmy grając "po europejsku". Teraz dokładnie przemyśl jak wpłynęłoby to na nasze szanse zagrania w pucharach.
Gdyby obecna Wisła grała "po europejsku" istniałoby spore prawdopodobieństwo, że o żadne puchary nie trzeba byłoby się martwić. Zresztą silniejsza personalnie, "europejska" Wisła nie potrafiła nawiązać walki z Iraklisem, więc tym bardziej wiele nie stracimy.
|
Prosze, nie mieszaj do tego Iraklisu. To nie ten etap budowy drużyny.
Wyzej napisałem o drodze Dana w Rumunii.
Otóż w ubiegłym roku Unirea (po zajeciu 6 miejsca w lidze) była na poziomie Wisły grającej z Iraklisem - czyli tylko schematy defensywne bez umiejetności rozgrywania na wyższym poziomie schematów ofensywnych.
W PUEFA odpadła bodajże z Hanowerem. Logiczne
Natomaist w calym nastepnym sezonie, grając po "europejsku" poradziła sobie z takimi druzynami jak Steaua, Cluj, Timisoara, Dinamo, czy Rapid, co dla większości naszych ligowców (w tym i pierwszej trójki) mogłoby okazac się kęsem nie do przełknięcia.
Jova, byc moze jestem jak to okreslasz "religijnym fanatykiem" Petrescu. Za to Ty jesteś "religijnym antyfanem" Peterscu.
Rózni nas więc jedynie polaryzacja.
Ja będe cieszył się, gdy Skorzy uda się nauczyc Wisłę grac na wysokim poziomie.
A że wskazuję na pewne zagrożenia?
Wolałbyś, żebym też dołączył do chóru podniecających się po każdym zwycięstwie i jęczących po każdej porażce?