Nam tego spalonego beda wypominac do wiosny. A reszta posta, rzeczywiście nie wiem czemu Siejewicza na Gilewicza zamieniłem
Lech gra sprytnie, napastnik idzie na spalonego, przeważnie wciąga swojego obrońcę z lini, reszta obony nie wie co się dzieje a ofensywnie wchodzi pomocnik i tak naprawdę gra napastnika. Chwilowe poświęcenie napstnika tworzy zamieszanie co na takie drużyny jak Korona wystarczy. No i na sędziów też wystarczy, bo będą mieli dwie opcje, albo gwizdać spalone że może był i asekurancko podniosę, albo nie machać chorągiewką.