Markus napisał(a):

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Wisła kiedykolwiek była, jak to umownie nazwałeś, w dzisiejszej "pozycji cypryjskich klubów”, bo nigdy nie realizowała konsekwentnie jakiejkolwiek strategii swojego rozwoju. Nigdy też nie rozwijała dynamicznie scoutingu, bazy, marketingu itd.
Wszystko trwało do pierwszej porażki, potem rewolucja, kolejny trener, czasem prezes, kolejni zawodnicy.
Gdy tylko cokolwiek udało się zbudować, a Cupiał naprawdę zainwestował (okres „pierwszego Smudy” i pamiętny sezon Kasperczaka), stworzonej drużyny już po roku z rożnych powodów nie było. Tak się nie da odnosić trwałych sukcesów i stopniowo rozwijać. Na Cyprze, w Grecji, Turcji, w Sparcie, Rosenborgu itd. nic nie trwa tylko sezon, dwa. Tu nie chodzi o brak szczęścia (na szczęściu nie buduje się żadnego planu), tylko zabrakło cierpliwości, stabilizacji, piłkarskich fachowców i menadżerów u steru, wiedzących, gdzie i jak należy inwestować Cupiałowie pięniądzę - a nie szefów skarbówki, czy dziennikarzy sportowych w roli prezesów lub postpeerelowskich działaczy w roli doradców. Zatrudnienie prawdziwych fachowców - tak, drogie, tak, niełatwe - podobnie jak na Cyprze i w innych miejscach powinno być priorytetem już 10 lat temu. Bez nich i bez „konw-how” nadal będziemy kręcić się w kółko od Lewadi do Lewadi, słuchając pustej gadaniny takich Wolfych o IV ligach, nieosiągalnych zmianach i skomplikowanym świecie dorosłych, którego nikt tu nie rozumie.
|
Zgadzam się z tym co napisałeś i powiem tylko tyle - jeśli Cupiał miałby tyle cierpliwości w rozsądne i konsekwentne inwestowanie w klub, co ma w przypadku wyciągania rok za rokiem kilku milionów długu, to Wisła Kraków stałaby dzisiaj w innym miejscu.
Nie zgodzę się jednak, że teraz Wisła nie realizuje strategii rozwoju. Zaczęła ją realizować wraz z przyjściem Wilczka - jest to strategia biznesowa (ja sobie pozwolę ją nazwać tzw. wariantem polskim).
Polega ona na tym, aby jak najmniejszymi nakładami finansowymi na wzmacnianie zespołu, wyczyszczeniu zbędnych ogniw (Baszczyński, Zieńczuk, Niedzielan, Cantoro) - klub piłkarski funkcjonował i utrzymywał się w czołówce (najlepiej gdyby zdobywał MP, bo to oznacza, że nikt nas nie prześcignie w Polsce). W tym czasie miasto zbuduje Wiśle nowy stadion, z którego profity będzie czerpać Wisła, a to da szanse na większy marketing, większą ilość kibiców - generalnie większe przychody - które w jakimś szerzej założonym okresie - doprowadzą do punktu 0 - czyli spłacenia przez Wisłę długu zaciągniętego u Pana Cupiała.
Dlaczego jest to wariant tzw. polski? Bo jest to wariant, założony na to, by konsekwentnie, bez ryzyka go realizować i powolutku milionik po milioniku spłacać zadłużenie.
minusem jednak wielkim jest to, że w piłce nożnej odbija się to na warstwie sportowej, w kraju nas nikt na razie nie przegonił, może trochę się zbliżył, ale wciąż to my dwa razy pod rząd zdobyliśmy MP, natomiast świetnie to widać w dysonansie pomiędzy krajowymi rozgrywkami a międzynarodowymi.
Drugi minus - to fakt, że UEFA kładzie pieniądze na dłoni i mówi "weźcie sobie". Nasi działacze byli tak pewni, że wariantem "polskim" sobie te pieniądze wezmą, że zrobili nawet dziurę w budżecie na 2 miliony euro!
Jakie jest zachowanie klubu? Sprzedamy Brożka. Załatamy budżet i dalej będziemy realizować swoją taktykę.
Jakie jest zachowanie klubu np. z Cypru? Nie sprzedamy. Dołożymy na sprowadzenie nowych piłkarzy i za rok z większymi szansami odbijemy sobie stratę. Nie muszę też chyba dodawać jak procentowo stoją szanse klubu z wariantem "polskim", a klubu z wariantem cypryjskim - po pierwsze, na odniesienie sukcesu sportowego, czyli zajście daleko w pucharach, po drugie, sukcesu finansowego, bo im dalej w puchary, tym kasa coraz większa.
Minus? Jeśli się nie powiedzie, klub może stanąć na skraju bankructwa. Ryzyko spore, ale u nas de facto nie do zrealizowania, bo pieniądze są pożyczone od właściciela. Dlatego chcąc, nie chcąc, poprawy w Wiśle na razie nie będzie - konsekwetnie będziemy realizowali swój plan - ciekaw jestem tylko jednej rzeczy, jak zachowają się włodarze, kiedy jakaś drużyna Legia, Lech, zdoła nas jednak wyprzedzić i zainwestuje szybciej, więcej i strąci nas z pozycji lidera. Jak wtedy przyciągną na stadion rozpieszczonych sukcesami kibiców i wypełnią 33 tys. - poczekamy, zobaczymy