tofik napisał(a):

|
W LM grał Anorthosis to raz. Dwa, gdybyśmy sprowadzili napastnika w formie (Brożek jej na pewno nie ma) to byśmy Levadię przeszli.
|
Anorthosis- fakt, mój błąd.
Gdybyśmy sprowadzili napastnika w formie. Hmmmmmm sugerujesz, że jesteśmy w stanie wyjąć dobrego napastnika z Norwegii, Szwecji, Finlandii lub Białorusi( zakładając, że takowi tam grają- nie wiem, nie mam rozeznania) albo z Rosji. Bo tak rozumiem sformułowanie "sprowadzili napastnika w formie. Przypomnę, że przed meczami z Levadią większość lig jeszcze się nie rozpoczęła, co więcej wiele klubów dopiero zaczynało przygotowania do sezonu. Dlatego sprowadzenie napastnika "w formie" uważam za mało prawdopodobne. Natomiast moglibyśmy sprowadzić niezłego napastnika o sporym potencjale, który przygotowany do sezonu tak jak reszta drużyny nie zmieniłby oblicza meczu ani dwumeczu. Nawet jeśli przeszlibyśmy Levadię czekałaby nas ciężka przeprawa z Debreczynem widząc dyspozycję naszych zawodników i szerokość naszej kadry- wcale niekoniecznie wygrana.
tofik napisał(a):

|
Przecież wszystkie kluby zagraniczne biora na krechę. Trzeba zainwestować w piłkarzy , żeby coś osiągnąć.
|
Nie wszystkie kluby zagraniczne, a przede wszystkim duże i bogate z silnych lig. Tam gdzie zapewnione są wpływy z kibiców, którzy przychodzą na mecze w ilościach przekraczających 20 000, kontrakty telewizyjne są w najgorszym wypadku kilkukrotnie wyższe, podobnie kontrakty reklamowe. Kibice zostawiają w kasach klubowych, poza biletami, kwoty w sumie kilkaset razy większe od naszych wpływów ze sprzedaży pamiątek itp. Do tego kluby te mają większą markę na zachodzie, dzięki czemu w wypadku "awarii" budżetu( do której za wszelką cenę kilku forumowiczów chcialoby u nas doprowadzić) mają komu sprzedać swoich piłkarzy za przyzwoite pieniądze. U nas trudno znaleźć kupca na najlepszego w lidze Pawła Brożka, nawet Lech, który pokazał się w pucharach wcale nie jest zalewany potokiem ofert( wbrew temu co wypisują pismaki).
A przykładem klubów, które dzięki kredycikom znalazły się na skraju bankructwa są np. Crvena Zvezda, CSKA Sofia. Oba toną w długach i mają się coraz gorzej. Innym przykładem jest Levante, czy Fiorentina, co dowodzi, że i w lepszej lidze można się przeliczyć.
tofik napisał(a):

Uważasz, że zakup napastnika w momencie, gdy Brożek jest bez formy, Boguski kontuzjowany, a reszta nie potrafi strzelać to fanaberia i ryzykowny wydatek ?
Z takim myśleniem wiele się nie osiągnie.
|
Tak- napastnik nam jest potrzebny, ludzie w klubie też to widzą, ale najpierw to trzeba mieć na niego pieniądze. Powiększając zadłużenie klubu też się wiele nie osiągnie, a przynajmniej niewiele pozytywnego, bo spuszczenie klubu do IV ligi to jednak COŚ jest.
tofik napisał(a):

Sam opowiadasz głodne historyjki. Że u nas się nie da, że kto inwestuje ten frajer. No typowe podejście 
I właśnie dlatego u nas tak nigdy nie będzie jak w zachodnich klubach.
|
Nie, w naszych klubach będzie kiepsko tak długo jak wszystko będzie na hura. Sukcesy buduje się rozsądną pracą na wielu polach. Jak chcemy mieć sukcesów, to trzeba trenować dwa razy dziennie, trzeba mieć bazę treningową, a nie jedno krzywe boisko, trzeba mieć stadion, który będzie generował przychód. to są podstawy, na bazie których można myśleć o rozwoju sportowym. Inwestować trzeba umieć, wydawanie pieniędzy to nie to samo, co inwestowanie. W pewnych warunkach najlepszą inwestycją może być niewydawanie pieniędzy.
Lemur napisał(a):

Nikt nie kwestionuje tego, że "my nie śpimy na pieniądzach". To wszyscy wiedzą.
Kwestionuje się za to zasadność polityki wydawania kilkuset tysięcy euro na 2-3 miernych graczy typu Jopa, Świtlicy, Radovanowica (by nie robić rzekomych "kominów płacowych), zamiast na jednego porządnego typu Kosowskiego, robiąc mu "komin płacowy".
|
To fascynujące, co piszesz, ale jeszcze raz pokaż mi okno poza obecnym, w którym wydaliśmy na kontrakty tyle, żeby zamiast tego zatrudnić kolesia za 600-700 tyś. euro. Bo przytoczeni Jop, Svitlica i Radovanovic przysli na przestrzeni kilku lat sprowadzanie przez różne władze i różnych trenerów.
Lemur napisał(a):

|
A jeśli piszesz że zarządzanie klubem (i taka, a nie inna polityka kadrowa), nie ma nic wspólnego z klęską z Lewadią - to kończę dyskusję, bo nie mam nastroju do żartów.
|
No patrz, a ja chcę brnąć dalej w tą konwersację, to dobitnie świadczy o tym, że nie mam argumentów i kompletnie się mylę.
Klęska z Levadią jest owocem tylko błędów w przygotowaniach i w grze. Piłkarze pokazali jakieś 30% ze swojego pełnego potencjału a i tak momentami brakowało bardziej farta niż umiejętności, bo słupki i poprzeczki trochę rywalom obiliśmy.
Natomiast faktem jest, że pomiędzy Kasperczakiem, a okresem działalności Skorży i Bednarza w klubie panował chaos organizacyjny, przez który sprowadziliśmy masę niepotrzebnych graczy, zmarnowaliśmy mnóstwo pieniędzy i cofnęliśmy się w rozwoju. Tego nikt nie kwestionuje, ale winić obecnych zarządców, za to, że dostali płonący burdel- to faktycznie graniczy z żartem. Co więcej, być może dzisiejsze władze Wisły też mogłyby działać sprawniej i skuteczniej, ale nie na tyle aby zmienić rozstrzygnięcie dwumeczu z Levadią- no chyba, że sugerujesz, że mecz trzeba było kupić.
Lemur napisał(a):

|
Tkwi w zaściankowej mentalności polskiej ligi głębiej niż myślałem.
|
Oprawić w ramkę i powiesić obok papierów medycznych, prawniczych i inżynierskich, które zapewne również posiadasz.
Zaściankowe to jest właśnie myślenie, że wszystko jest takie proste tylko, że rządzą nami dyletanci lub co gorsza sabotażyści( przeca Bednarz to były legionista- na widły go!).
Lemur napisał(a):

|
Kupno napastnika lepszego od Ćwielaga "milion Euro"? Tyle chciał np: kilkanascie mieisęcy temu Frankowski? Tyle kosztował Lecha Lewandowski?
|
Tutaj się faktycznie Wolfy zagalopował, bo napastnika potencjalnie dobrego można sprowadzić za kwotę rzędu 500-600 tyś. euro, choć oczywiście im mniej się wyda tym większe ryzyko, że zawodnik kompletnie się nie sprawdzi.