Wynik pozytywny, ale jak na mecz po kompromitacji z Levadią i przegrany Superpuchar z Amicą to liczyłem na większe zaangażowanie. Na stojąco to się nie da grać panie Junior Diaz. Martwi też, że chwalony za waleczność w sparingach Kirm i na prawdę walczący w poprzednich meczach dziś już przespał prawie całe spotkanie. Mam nadzieję, że to tylko ten jeden raz

Alvareza trudno ocenić. Ruch nie grał jego stroną, do ataku się raczej nie zapędzał.
Nie chcę tu wyjść na jednego z tych wiecznych narzekaczy ale na prawdę jestem zawiedzony taki przejściem koło meczu, w sytuacji gdzie drużyna musi odbudowywać zaufanie i morale. Trzeba było pobiegać te drugie 45 minut, wygrać 4-0 czy 5-0, bo Ruch był już chyba przemęczony sezonem i nawet za bardzo nie biegał, i by było inaczej. Ale nasi piłkarze woleli się nie przemęczać, albo nie mieli sił.