Rob_Zombie napisał(a):

Mnie dziwi jak po dwóch grubych latach (mimo strasznie wychudzonego składu) nagle po jednym dwumeczu tyle osób twierdzi że ze Skorżą nie mamy czego szukać, ani w europie ani nigdzie. Dla mnie to jest jakieś chore... Po prostu mieliśmy kupę niefartu:
- kontuzje dwóch kluczowych ofensywnych zawodników naszego zespołu (Garguła, Boguski) a co za tym idzie, tylko 12 zawodników do gry, a więc trener miał zero możliwości manewru
- termin meczu. Trafiliśmy na rywala który może i w słabej lidze, ale jest hegemonem, mają teraz środek sezonu i są w szczycie formy, my natomiast właśnie zakończyliśmy przygotowania do nowego sezonu. Trener musiał podjąć takie ryzyko, tzn. musiał przygotować zespół do całej rundy, Smuda już nam pokazał do czego prowadzi przygotowanie szczytu formy na sam początek rundy
- niespotykana indolencja strzelecka naszej drużyny - poprzeczki, słupki... no i Ćwielong
Prawdopodobnie gdyby Piotrek w całym dwumeczu choć raz kopnął prosto piłkę w obrębie pola karnego dzisiaj bylibyśmy po meczu z zespołem Dudu, ale zrozumcie że Skorża nie miał kogo wstawić za Ćwielonga, chyba że 17-letniego Leszczaka...
Mamy młodego, ambitnego trenera który ze wszystkich trenerów w Polsce zdecydowanie najlepiej rokuje na przyszłość, przez te 2 lata sporo zainwestowaliśmy w jego rozwój (szczególnie tą wpadką) i byłoby głupotą teraz go wypuszczać, bo tak jak na Danie, z naszej inwestycji w jego rozwój skorzystają inni.
I należy pamiętać o jeszcze jednym - Skorża przejął drużynę w rozsypce, po zajęciu 8 miejsca w lidze (nawet Cracovia była przed nami!!), gdyby nie on to prawdopodobnie dziś nie byłoby żadnego tematu, bo nie byłoby żadnych pucharów. Ani tych przed rokiem ani tych dzisiaj. Ani tym bardziej tytułów, które zostaną nam NA ZAWSZE.
|
Chciałbym do tego dodać, że Skorża bardzo zaimponował mi swoją postawą po tej klęsce. Naprawdę potrzeba jaj by stanąć przed dziennikarzami i powiedzieć, że "to moja wina". Nie jest trudno wskazać kilka trenerskich panienek (Michniewicz, Petrescu, Smuda), które już dziesięć razy zdążyłyby pobiec do dziennikarzy i opowiedzieć jak to wszyscy wokół są winni. Trudno znaleźć trenera, który dobro zespołu uznaje za ważniejsze od swojej reputacji. Panienki opowiadałyby, że zrobiono je w balona, bo przecież zielone światełko na transfery miało mocno zapłonąć, a więc winni są dyrektor sportowy i prezesi. Jak to piłkarze są za słabi by grać w pucharach, bo przecież facet, który miał zdobywać gole nie łapał się do składu w Ruchu Chorzów, a Łobo i Pawełek są ciągle bez formy. Pewnie wymieniłyby jeszcze kilku kopaczy z nazwiska, by prasa miała o kim pisać. Do tego stwierdziłyby, że deszcz padał, trawa była nierówna, a sędziowie sprzyjali Leg... eee... Levadii.
Wiele osób krytykuje Skorżę za bronienie swoich współpracowników. Naprawdę wystawienie JK, Janasa czy Makarona na ostrzał to byłoby właściwe zachowanie? Jeśli któryś z nich źle wywiązuje się ze swoich obowiązków to jak najbardziej można się z nim pożegnać, ale nie bezpośrednio po takim meczu, nie robiąc z nich kozłów ofiarnych i jedynych winnych porażki.
Skorża wie jak zdobyć szacunek współpracowników i to może mu znacznie pomóc odbudować zespół i w przyszłości osiągać z nim sukcesy.