fanTS1906 napisał(a):

|
Ale co Wy tak z ta forma, mowicie jakby Wisla z Levadia nie istniala a przeciez stworzyla sobie multum sytuacji, w kazdym meczu miala po 2 poprzeczki i jesli cos zawinilo to tylko nieudolnosc strzelacka Brozka i Cwielonga potem z Lechem rowniez gralismy dobry mecz tylko po raz kolejny zawinila skutecznosc wiec ja nie widze zeby Wisla zostala tak zle przygotowana jak to ciagle powtarzacie. Zobaczymy jak bedzie jutro...
|
To ze skutecznosc, a raczej jej brak mial najwiekszy wplyw na porazke, nie ulega watpliwosci. Ale nie moge sie zgodzic, ze to byl jedyny powodow niepowodzenia, bo na to zlozylo sie wiele czynnikow.
Estonczycy w pierwszym spotkaniu slaniali sie na nogach, ale dopiero pod sam koniec meczu. Podejrzewam, ze gdyby Wisla zagrala w szybszym tempie od poczatku spotkania, to tamci zaczeliby sie slaniac na nogach duzo wczesniej, poniewaz w swojej lidze nie sa do czegos takiego przyzwyczajeni i wowczas o wiecej bramek byloby znacznie latwiej nawet takiemu Cwielongowi, bo jak ktos sadzi takie bledy jak obronca Levadii w 93 minucie, to nawet rasowy antystzelec ma szanse sie wykazac.