flamengista napisał(a):

|
Niefart to się ma, jak w losowaniu do eliminacji LM trafia się na Real albo Barcelonę. Niefart to był z Valerengą - gdy 11 drwali stało na własnej połowie przez 210 minut i kopało piłką w trybuny, by dotrwać do karnych które ćwiczyli.
|
Właśnie odwrotnie, z Valerengą graliśmy 2-3 miesiące po starcie ligi, a jak piszesz tamci jedyne co potrafili to stać we własnym polu karnym i wykopywać piłkę. Tam nie było mowy o niefarcie, tylko o brakach, czy to taktycznych czy to technicznych. Bo forma fizyczna była. A z Levadią graliśmy na pół miesiąca przed startem ligi, więc głupotą jest ocenianie tego meczu jako przeświadczającym o jakiś brakach naszego zespołu, bo
graliśmy z zespołem który jest w trakcie sezonu.
I nie mam pojęcia co to:
flamengista napisał(a):

Nie można nazwać niefartem przegranego dwumeczu ze słabiutkim zespołem z Estonii, gdzie:
- jest ok. 300 zawodowych piłkarzy (czyli tyle, ile u nas hokeistów);
- z tych 300 większość ma półzawodowe kontrakty, dorabia oprócz kopania piłki;
- mistrz kraju jedzie autobusem ponad 1000 km na mecz pucharowy.
|
wnosi do dyskusji? Skoro Levadia rozjeżdża tam zespoły 5-7 do jaja na wyjeździe.
"(...)Był oskarżony o organizowanie w sezonie 2003/2004 wśród piłkarzy zrzutki pieniędzy, z których później opłacali sędziów pomagających Kolporterowi Koronie w awansie do II ligi. W trakcie śledztwa prowadzonego w ubiegłym roku przez wrocławską prokuraturę obaj przyznali się do winy(...)"
"(...)wciągał w handel meczami i młodych, i starych, i Polaków, i obcokrajowców, i tych, którzy na kupowanie wyników mieli, i tych, którzy nie mieli (tym przecież pożyczał).(...)"