Wyświetl pojedynczy post
el Nuero
Senior Member
 
 
Od: 02.2009
Skąd: Białystok - Rzym

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2421
Stary 30.07.2009, 16:50
Red_Zombie - masz rację, ale...
Zaczynając od sezonu 2003/04 do dzisiaj nasi kopacze (celowo w tym przypadku nie piszę piłkarze) zaliczyli cztery mega kompromitacje w Europie (broniąca się przed spadkiem Valerenga, Tbilisi, spadkowicz z Guimaraes, Levadia), narażając klub na duże straty finansowe. Gdyby choć w połowie z takim "zębem" występowali na boisku, jak w obronie własnych kontraktów, to prawdopodobnie tych kompromitacji byłoby mniej, a gdyby lepiej zagrali, to i LM by była (2005). Niestety, wyniki sportowe i duże pieniądze "poszły się paść".

Mam wrażenie, że nasz klub jest wręcz bezradny wobec piłkarzy. Nawet gdyby przegrali 2-4 spotkania bawiąc się w "chodzonego", to nic by im nie można było zrobić. Ciekaw jestem, jak rozwiązują to w innych klubach. Gdyby - wiem że to SF extra large - Barcelona odpadła w zeszłym roku z nami (do tego wystarczyło 2:1 zamiast 4:0 na Camp Nou), to prawdopodobnie kibice by ich rozszarpali wcześniej, zanim zarząd zdążyłby pomyśleć o jakichkolwiek karach. A u nas - żadnych konsekwencji. W zadłużonej Valencii piłkarze przez ileś miesięcy czekali na wypłaty (aż przyszedł nowy sponsor). W Polsce pewnie by się "pogniewali", biedacy.

Stąd poważnie się boję, że za rok może być kolejna "powtórka z rozrywki". Piłkarze wiedzą, że choćby przegrali 0:10 z Naprzód Kozia Wólka, to klub im NIC nie zrobi (bo Wisła ma obowiązki, a piłkarze mają prawa). Niech mi ktoś bardziej zorientowany powie - czy istnieje na świecie jakaś inna instytucja, gdzie pracownik co drugi rok przynosi firmie gigantyczne straty, a ta nawet nie może go ukarać finansowo (bo zwolnienie to nie jest kara, $$$ i tak wypłacić trzeba).

Naprawdę podziwiam Nadprezesa że jeszcze tym wszystkim nie pier... stawiając klub w stanie upadłości. Może gdyby kopacze nie dostaliby ani grosza, zrozumieliby co tracą. Przydałby się u nas ktoś w rodzaju Jose Antonio Camacho, który potrafił gwiazdki zagonić do pracy. Już nie wspominam, jak nasi narzekali na Petrescu, że kazał im więcej pracować...
Odpowiedz cytując