Mam pytanie - czy orientuje się ktoś, czy jako student zaoczny będę mógł pójść na 3-miesięczny okres tzw. bezrobocia?

Pytam, bo póki co nie mam jakichś horyzontów na pracę, a grosik jakiś by się sprzydał
Zola - dokładnie tak jak radzi Ci Konrad. Bez sensu iść na coś bez większych perspektyw. I nie mówię tu o stereotypach, bo niestety znaczna część ludzi wybiera takie kierunki, dzięki którym później zawyża średnią bezrobotnych z wyższym wykształceniem i zastanawia się: "DLACZEGO?"