Konrad. napisał(a):

|
Generalnie tak było zawsze na forum, gdy Wisłą nie wygrała jednego meczu na dziesięć, to powód był prosty: nie chciało im się, nie przyłożyli się. Gdy pojawia się drugi mecz pod rząd, zaczyna się: gwiazdeczki, żeliki...
|
Dokładnie. To jest taka lepperiada. Piłkarski populizm. By jakiemuś piłkarzowi zarzucić słabe wyszkolenie techniczne, albo jeszcze lepiej - złe wykonywanie zadań taktycznych, trzeba posiadać jakąś wiedzę i uzasadnić opinię, a łatkę lenia każdy może przyczepić dowolnemu kopaczowi.
Przecież nie ma takiego sportowca, który nie mógłby jeszcze bardziej przykładać się do swojej pracy. Sportowiec jest słaby? Gdyby ciężej pracował mógłby być dobry. Jest dobry? Gdyby ciężej pracował mógłby być świetny. Jest świetny? Gdyby ciężej pracował jego życiowa forma mogłaby trwać dłużej. itp.
Zawsze rozbrajają mnie te gadki o opieprzających się zawodnikach. Jeśli strzelą gola w ostatnich minutach to walczą do końca i mają Wisłę w sercu. Jeśli kilka tygodni później pechowo przegrają to są bandą minimalistów i gwiazdeczek. I tak w kółko.
Część użytkowników tego forum chyba naprawdę wierzy, że gdyby tylko piłkarzom bardziej się chciało to zawsze wygrywaliby z każdym zespołem zbliżonej klasy, a ze światową czołówką też by powalczyli. Warunki treningowe, jakość trenerów, wzorce zaczerpnięte od starszych graczy - to wszystko mają być detale, które byłyby kompletnie nieistotne gdyby tylko piłkarze bardziej przykładali się do zawodu. Czy naprawdę są ludzie, którzy sądzą, że skoro ostatnim polskim piłkarzem, który grał na światowym poziomie był Boniek, to oznacza, że on był ostatnim, który miał ochotę pracować!?