|
Wisła miała dwumecz czyli conajmniej 180 minut aby wygrać z Levadią. Mistrz Polski, gdzie futbolem żyją wszyscy przeciw malutkiej Estonii - tam nawet nikt meczu nie transmitował. I tutaj rolą trenera jest aby ten dwumecz, nieistotne w jaki sposób, rostrzygnąć na swoją korzysc. A Skorża po kompromitującym pierwszym spotkaniu zamiast przyznać "Levadia była lepsza, gramy słabo" zapowiadał buńczucznie "to wypadek przy pracy, w Estonii będzie prawdziwy mistrz Polski". Przyklaskiwały mu piłkarze typu Brożki, Małecki, którzy będą go bronić za wszelką cenę, bo każdy inny trener już nie pozwoli im na gwiazdorstwo i nierobstwo. Taki Smuda kazałby im zapierniczać aż się nauczą strzelać. Levadia też miała swoje sytuacje - w Krakowie mogła prowadzić już 2-0. Wiec nie pierniczcie o słupkach i poprzeczkach, bo one się nie liczą w wyniku. Jak ktoś ma wątpliwości czy przekładają się na bramki to odsyłam do lektur podstaw piłki nożnej. W tej grze nieważne jak się gra, jakim sposobem i stylem (to drugoplanowe)ale by strzelić więcej goli niż przeciwnik. Szczególnie z tak słabym klubem. I tutaj leży wina Skorży: nie dość że zniszczył całkowicie styl Wisły, to jeszcze nie potrafił wygrać jednego z dwumeczu. Ludzie! Levadia istnieje 10 lat, Wisla 100!
Ostatnio edytowane przez kinoautorskie : 27.07.2009 o godz. 23:24.
|