|
Panowie, skoro już o tym mowa...
1) Jeśli rzeczywiście Paweł Brożek odejdzie , jak głoszą wieści - do Fulham, Rubina, czy wherever, to ufam, że pieniądze za niego będą właściwie wykorzystane. Na pewno "dziura budżetowa" pochłonie większość kwoty. Jednak, co będzie koniecznością, ok. pół miliona trzeba będzie wygospodarować na zakup napastnika. Inaczej będziemy w dramatycznej sytuacji - z Ćwielongiem w ataku i z kontuzjowanym Boguskim mała jest szansa, że załapiemy się na puchary na przyszły rok.
2) Czasu dużo nie ma, więc trzeba obracać się w znanych już klubowi realiach: albo wspominany napastnik z Węgier, albo też "drugi Urugwajczyk", czyli Christian Stuani. Na razie został w drużynie, ale klub z Reggio di Calabria ma już na celowniku dwóch nowych napastników (z Novellino i z Lecce). Będzie potrzebował na nich $$$ stąd pewnie bez problemu pozbędzie się Christiana. Tylko czy Wisła zechce wygospodarować na niego wspomniane pół miliona, bo o takiej kwocie się mówi?
3) Odpadnięcie z Levadią to całkowita kompromitacja polityki "za darmo". Tak, za darmo to można dostać po twarzy, ewentualnie - od biedy - sprowadzić nienajmłodszego obrońcę, ale napastników za darmo nikt nie rozdaje! Już Petrescu o tym mówił. Póki co wszyscy oczekujemy ostatecznej decyzji Nadprezesa, jednak tak czy inaczej drużyna nie może pozostać "bez zębów". Jeden napastnik przyjść musi - i nie mówcie że z choinki się urwałem. Popisy Pepe Ćwielonga w ofensywie są wystarczającym argumentem. Nie wierzę że np. starszy, ale b. doświadczony Żuraw spartoliłby tyle "setek". Na niego też zabrakło pieniędzy - w efekcie straciliśmy o wiele więcej.
|