|
Mam pytanie do forumowych znawców, czy tych którzy mieszkając w Krakowie lepiej się orientują w temacie.
Tyle dyskutujemy ws. losu trenera Skorży, dyrektora Bednarza, itp. Padają głosy, że nawet obaj powinni dać głowę za tę plamę z Levadią. A ja się zastanawiam - czy piłkarze poniosą JAKIEKOLWIEK konsekwencje swojej katastrofalnie wykonanej "pracy"? Przecież gdyby zwykli pracownicy np. w fabryce, doprowadzili do tak wielkich strat finansowych + kompromitacja czyli strata dobrego imienia firmy, to chyba by ich właściciel rozszarpał na strzępy!
Ja wiem, że nasi piłkarze mają tzw. kontrakty motywacyjne (OK, nie wszyscy). Ale chyba w kontrakcie powinny być wpisanie nie tylko obowiązki klubu wobec piłkarza (pensja), ale w drugą stronę również. Tymczasem po kolejnym już blamażu (Valerenga, Dinamo, Guimaraes, Levadia - dużo tego!) pikarze albo głupio się uśmiechają, albo "przepraszają" - i to ma być wszystko? A straty finansowe, jakie przysporzyli klubowi? Dlaczego "wujek Cupiał" ma znowu z własnej kieszeni wyrównywać to, co zawalili kopacze?
Czego się boję - że jeśli kary dosięgną tylko trenera / dyrektora / prezesa - to wszystko zostanie po staremu i za rok nawet Jose Mourinho mógłby mieć kłopoty, gdyby prowadził naszych grajków. Czy nie czas, aby za źle wykonaną pracę uderzyć po kieszeni piłkarzy, aby więcej nie odstawiali fuszerki? Kilka lat temu, gdy Real grał beznadziejnie, kibice wywiesili im napis na treningu: dla was kasa i *****i, a dla nas tylko wstyd. A u nas głaskanie po główce piłkarzy i ścinanie głów trenerom (bo za ciężkie treningi Petrescu, bo dobry wujek- niemotywator Skorża).
Może pora odwrócić sytuację - niech piłkarze poznają na własnej skórze, co znaczy kompromitacja. Bo inaczej może w nieskończoność będą tylko lecieć łzy kibiców i głowy trenerów... Ufam, że BC podejmie dobrą decyzję.
|