Hmm.. Ok z Legią 2x po 1:0 wygrywaliśmy, ale z Lechem jesienią 2007 roku było 4:2, a Wiślacy zagrali istny koncert, do tego zbłaźniony Dolha. Piękne wspomnienia.
Takie porażki bolą, ale generalnie ból sprawia każda przegrana ukochanej Wisełki. Czy to z Legią, czy z Piastem. Z kimkolwiek - ból jest podobny. Za każde zwycięstwo punktów jest tyle samo, a przecież wszystkiego wygrać się nie da.
Ps. z Lechem w Poznaniu to ostatnio dość dawno przegraliśmy - mowa o meczach ligowych. Ostatnie mecze to albo remisy albo zwycięstwa. Gorsze, że u nas udało im się rozbić Wisłę 4:1.
Czuję, że jutro będzie dobry dzień - dostanę się na studia i Skorża zostanie. Wylecą Bednarz i Wilczek, a wszyscy głośno odetchniemy.
