|
Synku, żeby to tylko było takie proste.
Obawiam się, że - pomijając kwestie miłości kibicowskiej (która jak wiadomo jest ślepa) - "przerzucenie" się na ww. kluby nic by nie dało. Bo to pod względem mentalności piłkarzy i kibiców takie same kluby. Polskie kluby.
A u nas jest gotowość do przyjaznego dawania ciała - od prawa do lewa. Siatkarze przegrywają z Brazylią po raz 125ty - a wierna brać kibicowska śpiewa "Biało czerwone to barwy niezwyciężone". Ręczni dostają po raz 20ty z Niemcami: na forach komentarze, że "fajnie, bo powalczyli". Wisełka po raz kolejny dostaje łupnia od pastuchów - a na forum czytam, że fajne z nich chłopaki, bo do kościoła chodzą i nawet smutni na twarzy.
Za chwila na stadionie usłyszę nieśmiertelne i aż za dobrze znane: "nic się nie stało, Wisełko nic się nie stało!".
Nic się nie stało. Zapomnijmy. Do następnej wpadki w europejskich pucharach, pewnie za rok.
PS. A bycie wiernym kibicem to nie to samo, bo bycie durnym kibicem. Ja już w konia nie dam się robić.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|