Ciekawe to wszystko.Po pierwszym meczu nikt nie miał pretensji do Pawełka o gola i słusznie bo choć pewnie są bramkarze którzy by go wyjęli , to wielu dobrych też by go nie obroniło.
Po drugim meczu już czytamy że Pawłek zawalił obie bramki.
Jak rok temu po przegranej z Tottenhamem, nikt o zdrowych zmysłach nie nazywał niewypałem(gdzie oczywiście niedosyt był), to dziś wiemy że Skorża dał dupy w pucharach już 2 razy.Czekam na moment kiedy ktoś wypomni mu Barcelonę.
Jak jeszcze nie tak dawno, każda krytyka trenera przyjmowana była jak nieuzasadniony atak, to teraz w modzie jest o wszystko winić Skorżę. Już nawet fakt że Brożek i Mały nie strzelili karnego to jego wina

.
Czasami mam wrażenie że część ludzi żyje w jakimś matriksie - nakręcą się w jedną stronę, coś nie wyjdzie i z bohatera robi się zero.No ale pocieszające jest to że jednak większość potrafi myśleć racjonalnie.
A co do następnych kilku dni - Wydaje się że najlepiej gdyby to się skończyło zmianami z oszczędzeniem trenera.
Janas - za fatalne rozpoznanie przeciwnika
Kazimierski - za całokształt i bezczelność.
Łysy - bo nie może trener i dyr sportowy ze sobą rywalizować.
Po superpucharze jestem delikatnym optymistą - zagraliśmy całkiem nieźle, jak wróci Boguski i Garguła, to powinno być ok
ps jedyna katastrofa na dziś, i zresztą jedna z głównych przyczyn klęski z Estończykami to brak jakiegokolwiek zawodnika potrafiącego strzelać regularnie gole.
Paweł Brożek jest w tragicznej dyspozycji,Ćwielong narazie nie jest w stanie przeskoczyć tego że marnuje 5 setek by strzelić 1 gola(skąd my to znamy) , Boguski który jako jedyny w miarę regularnie strzelał nie gra i jego powrót do dobrej dyspozycji może trochę trwać...To jest prawdziwa makabra i ja za bardzo nie widzę wyjścia na razie z tej sytuacji.
I to jest wd. mnie główny problem nad którym trzeba się pochylić a nie zmiana trenera.