RAF napisał(a):

Sam wywołałeś temat Kasperczaka. Też cenię fach jaki posiada, jakby nie patrzeć, czy to z zespołami z Afryki czy z Wisłą jakieś tam sukcesy miał. Jednak na ówczesny sukces Wisły składała się też praca poprzednich trenerów - Smudy i Lenczyka. To oni zbudowali niezwykle mocny fundament, który powoli zaczynał się przeradzać w całkiem ciekawy domek, jednak nagle coś się roz.......iło i wszystkie kondygnacje po kolei zaczęły się stopniowo rozpadać. Aż w końcu wyleciał mag Kasperczak. Jak się okazało niedawno - Kasperczak pozbierać się nie może. Autorytetu miał w Zabrzu chyba za grosz, bo skoro na trening musieli wkroczyć 'kibice' to nie można rzec, aby zawodnicy darzyli go jakimś ogromnym szacunkiem.
Wracając do Wisły - późniejsze zawirowania z wszelakimi Liczkami, Engelami, Okukami należy przemilczeć. W międzyczasie pojawił się mocny Petrescu, którego wywalili piłkarze, bo ich poczucie zajebistości było tak wielkie, że przecież zbyt długie pobieganie na treningu powodowało, że nie mieli siły na... 'sprawy prywatne'. W końcu przyszedł Skorża, którego tak strasznie na początku nie chciałem i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zdobyliśmy tytuł, później drugi, ale dla wiecznych malkontentów nadal jest źle. Pokonaliśmy też w międzyczasie Barcelonę, powalczyliśmy z będącym co prawda w słabej formie, ale jednak - Tottenhamem. W Polsce nie było na nas zespołu, ale w Europie niestety znów przyszła czarna rozpacz.
Czystkę w polskiej piłce, nie tylko w Wiśle, trzeba zacząć od betonu w PZPN, bo inaczej będziemy staczać się coraz niżej i niżej, aż dojdziemy do takiego poziomu, że kluby z miejsc 40-52 w rankingu będą cieszyć się, iż trafiły na polski klub.