Wyświetl pojedynczy post
Angmir
Senior Member
 
 
Od: 07.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2353
Stary 26.07.2009, 00:31
Myślę że wypada dokonać tutaj analizy pierwszego występu w Wiśle Alvaresa, oraz Andraża Kirma.

Zaczne od tego drugiego. Kirm w ogólnym rozrachunku w dniu dzisiejszym mnie nieco rozczarował. Owszem Grał swoje, jednak zdecydowanie w mniejszym stopniu ciągnął nasza grę niż z Levadią naprzykład. W dodatku z minuty na minutę widoczny był mniej, zresztą to wręcz rególa w ostatnich meczach. Kondycja ?
Wydaje mi sie że jego bądź co bądź słabsza gra była wynikiem konfrontacji z silniejszym niż Levadia przeciwnikiem. Levadia koncentrowała sie na zagęszczaniu środka pola i zostawiała więcej miejsca na skrzydłach, więc Kirm miał więcej swobody i był bardziej widoczny. Natomiast Lech nie pozwalał na tyle i udanie podwajał krycie. Nie mniej trzeba odnotować to że Kirm bynajmniej nie odstawał od naprawdę dobrze grającej dzisiaj Wisły (nie wliczając w to sporadycznych błędów w obronie i podejmowania nieodpowiednich decyzji w polu karnym). Co mi sie podobało to wygrane na skrzydłach pojedynki biegowe kirma który potrafił zostawić z tyłu przeciwników w bezpośredniej konfrontacji. Zagrał też kilka fajnych podań po ziemi, choć żadnego bezposrednio na strzał dla kolegi. Nieco gorzej wychodziły wrzutki, lecz zauważyłem kilka razy że nie zawsze przyczyną był brak precyzji Kirma, lecz to że żaden z Wiślaków nie nadążał za akcją i nie wychodzili do tych zagrań. Pamiętam przynajmniej jedna taka akcje kiedy przedarł się lewą flanką i żeby wogóle któs miał szanse dojść do jego zagrania musiał żucić wysoką "zawiesinę", bo innaczej po prostu nikt by nie dobiegł do piłki. A że zawiesina trafiła do Małeckiego i Bosackiego, z dobrej akcji nie wiele wyszło. Na koniec jeszcze zauważę presing Kirma. W drugiej połowie rzucił mi się w oko moment w którym Kirm biegał między 3 obrońcami Lecha próbjąc odzyskać piłkę. Jednak Lechici bez problemu sobie z tym poradzili i jedynym efektem było zmarnowanie sił przez Kirma, który jak pisałem widocznie "siadł' w końcówce. Myślę że trener powinien z nim uzgodnić żeby bez potrzeby nie ruszał do tekiego presingu sam, chyba że w asyście kolegów, przynajmniej do czasu aż bedzie w stanie biegać na równym poziomie cąły mecz.
Ale o czym ja piszę, skoro narazie nie wiadomo nawet kto będzie tym trenerem d poniedziałku...
Podsumowywując Kirm nie zaprezentował się źle, ale do postaci wybitnie wyróżniające się w meczu mu jeszcze brakuje, moze w lidze...


Co do Alvaresa to ogólene zrażenie również jest stonowanie-pozytywne. Bardzo ciężko jest sie odnieśc do jego gry w obronie, bo jak wiadomo, w LEchu na 100% funkcjonuje tylko prawa flanka (naszczęście po trudnych początkowych 25 minutach, kiedy to poszło lewą strona wiele groźnych akcji, Peszko zastał niemal wyłączony z gry przez Piotrka Brozka wspomaganaego przez Marcelo i Diaza).Na początku meczu jednak również z prawej strony naszej obrony Wilk miał swój udział w kilku akcjach, lecz puźniej naprawde ciężko jest mi przypomnieć sobie grożną akcje Lecha rozgrywaną prawą stroną, choć jak pisałem większa w tym zasługa słabości lewej flanki Lecha i odbrej asekuracji Sobola i świetnego dziś Głowy, niż wybitnej postawy Alvaresa.
Przejdźmy jednak do samej oceny jego interwencji. I niestety ciężko jest sobie przypomnieć jakiś spektakularny odbiór w jego wykonaniu, prędzej kilka łatwych strat (choć też nie tragizował bym z nimi). Co mnie sobiście sie nie podobalo to to że Pablo unikał ścisłego krycia. Zresztą jeśli jakaś akcja szła jego stroną, bardziej sie cofał niż próbował utrudnić życie przeciwnikowi. w pierwszej połowie robił wrecz dziwne "uniki" od przeciwnika przy piłce, kiedy schodził do środkazostawiając flankę wolną, zmuszając Głowackiego do przejęcia jego zawodnika. Naszczęscie ten w takich akcjach był bezbłędny. Z czasem grał coraz odważniej, jednak wydaje mi się że zawsze będzie to raczej obrońca "kryjący na radar" niż walczak deptający przeciwnikowi po piętach. O ile brzmieć to może odstraszająco, w praktyce może to nie być specjalnie złe. Nie każdy poczny obrońca musi grać jak Baszczyński. Do minusów trzeba by tez zaliczyć niewielkie angarzowanie sioę w grę w ogóle w pierwszej częsci meczu, gdiz e przekroczył środek boiska raptem kilka razy, jednak trzeba to chyba zrucić na chwilową tremę i wprowadzanie się do naszej gry dopiero bo po przerwie było znacznie lepiej, Co do pozytywów jego występów, to bardzo podobała mi się jego "czystośc gry" unikał fauli, interweniował kiedy wiedział zę może przejąć piłkę, szczegulnie zapadło mi w pamięć jego przujmowanie piłki - naprawdę nienaganne. W drugiej połowie bardziej ośmielony kilkukrotnie próbował fajnie pograć z klepki, jednak nie miał dobrego partnera do tej gry, bo Małecki raczej próbował indywidualnie porowadzić akcje i jak najszybciej przedostawać się pod bramkę rywala, niż korontowo wymieniać podania. Widać było że narazie nie dostawał wielu piłek, jednak kiedy już ją miał to wiedział co ma z nią zrobić, właściwie nie pamiętam kiedy po przyjęciu piłki musiał sie z nią cofać, albo podawać ją asekuracyjnie do tyłu. Do ostatnich pozytywów zaliczył bym też jego zablokowany strzał z 30 metra, który zdawał się zmierzać w światło bramki. Nie musze chyba mówić, że zawodników potrafiących strzlić z za pola karnego na bramkę przeciwnika za wielu nie mamy (a włąsciwie nie mamy za bardzo takich którzy strzlić z jakiegokolwiek miejsca boiska potrafią). Obiecująco wyglądały również jego wrzutki w pole karne napewno nie gorsze niż Kirmowe, a zwłaszcza Małeckiego.
Po przeanalizowaniu jego występu uważam że ciężko było by ocenić Alvaresa dobrze po tym meczu, ale nie mozna mu też wiele zarzucić, nie miał żadnego poważnego błędu. Najłatwiej okeślić go jako mało widocznego w tym meczu. Są jednak przesłanki, żeby twierdzić że może dać swoją grą zdecydowanie więcej, zwłaszcza w ataku i chyba takiego zawodnika szukaliśmy na tę pozycję. Szkoda tylko zę jego przyszłośc u nas jest bardzo niepewna. Trafił do nas na cięzki dla Wisły okres, gdzie nie bardzo można być pewnym co do naszej przyszłości i ciężko podejżewać żeby w wypadku gruntownych zmian w klubie miały by sie znaleśc pieniądze na pozostanie Alvaresa u ans na dłużej, bo jeżeli "wypali" ciężko go będzie przekonać do pozostania, a jeżeli jego występy nie zachwycą, nikt go u nas nie da mu u nas drugiej szansy w perspektywie gruntwonych zmian.
Odpowiedz cytując