!!IRIVER!! napisał(a):

|
Mówisz, że Petrescu nie widzi tego jak teraz Wisła pracuje, jak Wisła gra. A czy Ty widzisz jak gra i pracuje jego Unirea? Widzisz ich treningi? Nie? Koło się zamyka. Łaskawie więc się zamknij.
|
Właśnie ja nie wypowiadam się o grze Unirei, więc to nie ja jestem tym, który powinien milczeć.
Lemoniadowy Joe napisał(a):

ale przecież wnioski znamy i Petrescu ma racje bo jednym z elementów porażki było zlekceważenie przeciwnika potraktowanie meczu nieprofesjonalnie, potem może nieskuteczność (trudno zdarza sie) a trzecim przygotowanie szczytu formy przez trenera na pozniejsz faze (zrozumiale)
wszystko można wybaczyc i jakos wytlumaczyc ale nie olewanie spotkania o taka stawkę bo dopóki sytuacja nie jest pewna trzeba gryzc trawe a nie dopiero gdy widmo kompromitacji zagląda w oczy tak samo bylo i z Tibilisi i z Valerenga
i dlatego Petrescu ma racje a Wisla nie zgrała w LM i ma tyle dlugu bo piłkarze w kompromitujący po raz kolejny sposób niszczą nadzieje na zbudowanie silnej Wisly
i nie ma teraz znaczenia warsztat Petrescu tylko czy ma racje czy nie
|
Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Chcesz powiedzieć, że Wisła lekceważyła rywala przez pełne oba mecze? Zgadzam się, że można mieć pretensje o zaangażowanie w pierwszej połowie w Sosnowcu, ale o cały dwumecz? Bez przesady. To nie były spotkania jak te z Valerengą, gdzie w 90 minucie drugiego meczu nasi dreptali po boisku.
wolfy napisał(a):

|
Widzisz, statystycznie rzecz ujmując - wpadki się zdarzają. Jeżeli jednak mówimy o regularnych kompromitacjach, to o "wpadkach" mowy być już nie może. A tych nasza piłka dostarcza nam wystarczająco dużo aby uznać, że problem jednak jakiś jest i ma go nie tylko Wisła...
|
No właśnie. Czy w takiej sytuacji można mówić o kompromitacjach i wpadkach? Bo moim zdaniem to raczej norma, która pokazuje siłę całej ligi. Levadia gra na poziomie polskiego średniaka. Czy naprawdę mielibyśmy pewność, że Wisła puknie mistrza Estonii gdyby tylko podeszła do tego meczu w pełni skoncentrowana? Moim zdaniem nie, tak samo jak nie moglibyśmy być pewni zwycięstwa ze Śląskiem lub Bełchatowem. Lekceważenie rywali przeszkodziło w odniesieniu sukcesu, ale istotniejsze jest to, że Wisła jest piłkarsko zbyt słaba by gładko rozbijać rywali na tym poziomie. Gdy zespół gra w zdekompletowanym składzie, gdy zamiast do bramki strzela w słupki i poprzeczki to takie fatalne rezultaty mogą się zdarzyć. Stąd sprowadzanie wszystkich problemów polskiej piłki do zaangażowania wydaje mi się idiotyczne. To zagadnienie jest znacznie bardziej skomplikowane.
wolfy napisał(a):

|
Porównując męczenie się w sparingu z porażką w dwumeczu (choć fakt, nasz geniusz trenerski też traktował go jak sparing) pokazujesz, że nie rozumiesz problemu.
|
Nie porównuję tych spotkań jako całości. Wyraźnie podkreślam, że są różne bo jeden jest tylko sparingiem. Porównuję kiepskie, niesatysfakcjonujące wyniki i podkreślam, że na podstawie samego wyniku nie da się dojść do żadnych sensownych wniosków.
wolfy napisał(a):

Fakt, lepiej, żeby nie mówił co o nas myśli. Po co burzyć nasze własne o sobie wyobrażenia?
Tylko - jak już wspomniałem - to nie Petrescu ma problem, tylko my. W takiej sytuacji opinia kogoś z zewnątrz może być bardzo pomocna, jeżeli tylko potraktuje się ją poważnie.
|
Za trafną opinię z zewnątrz można uznać słowa Bońka, który nie próbuje dawać prostych rozwiązań dla skomplikowanych problemów tylko celnie podsumowuje sytuację.
Opinia Petrescu nie jest zła ponieważ jest negatywna. Jest zła, ponieważ mądrzy się facet, który nie ma pojęcia o czym mówi, który sugeruje możliwe rozwiązania, choć nie poznał dobrze problemu.
wolfy napisał(a):

|
Przeczytaj jeszcze raz mój post, jest tam odpowiedź na Twoje pytanie.
|
Opisałeś dlaczego Petrescu ma prawo podsumować (mniej lub bardziej trafnie) sytuację Wisły sprzed 3 lat. To nie tłumaczy dlaczego jego przemyślenia są wciąż aktualne.