Dziennik napisał(a):
-Większość zawodników Wisły, których pan trenował, wspomina, że z tak beznadziejnym trenerem nie pracowali nigdy wcześniej ani nigdy później.
Naprawdę tak mówią? Mogą tak uważać, nie przejmuję się tym. Zresztą co oni mogą wiedzieć o prawdziwej sztuce trenerskiej, skoro większość z nich grała tylko w Polsce albo w jakichś podrzędnych klubach za granicą. Prawdziwej piłki nie liznął nawet przez moment żaden z nich.
|
Radzę wam przemyśleć sobie ten fragment. Wziąć go do serca. My z poważną piłką mamy tyle wspólnego, że nasi kopacze pobiegają czasem na jednym boisku z profesjonalnymi piłkarzami.
W porządku, panowie, możecie bredzić o "technicznej piłce krakowskiej", o "ofensywnej Wiśle", ale nie liczcie, że to cokolwiek zmieni. Odejście Petrescu cofnęło nas w rozwoju z wielu powodów, ale przede wszystkim - ponieważ piłkarze pokazali po raz kolejny, że mogą trząść klubem.
A zdobywanie tytułów nie jest żadną miarą naszej rzeczywistej siły, ponieważ
nasza liga jest żałośnie słaba. Możecie jarać się polską drużyną raz na ruski rok wchodzącą psim swędem (jak my z Iralkisem, Lech z Austrią Wiedeń) do fazy grupowej "pucharu pocieszenia", natrząsać z Petrescu pokazując ( nie wiem, naprawdę nie wiem skąd wziętą ) urojoną wyższość "technicznej" piłki Skorży (
), czy też innych naszych miejscowych szamanów...
Ale efekt będzie niezmienny, a przyczyną nie będą kolejne "zawalone" okienka transferowe.
Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, gdzie jesteśmy.
Jesteśmy w dupie. Dokładnie tam, gdzie byliśmy rok temu.