Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1440
Stary 23.07.2009, 12:47
Powtorzę, to co napisałem w innym miejscu:

Jestem w szoku. Dalej nie dociera do mnie to, co się stało. Jestem zdruzgotany.

Trudno w takiej chwili silić się na jakieś analizy. Stała się rzecz straszna dla klubu, kibiców. Ale przyczyny i to wszystkie trzeba znaleźć,trzeba "powaznie się zastanowić" jak mowi Głowacki, zmierzyc się z nimi, z błędami, zanim to one znów znajdą nas w kolejnych latach, kolejnej Lewadi, tylko inaczej nazywające się.

Na tą porażkę złożyło się kilka bardzo istotnych elementów. Wisła nie była dobrze przygotowana ani kadrowo, ani mentalnie do tych meczów.

Start w sezon i superważne spotkania bez prawego obrońcy, z jednym napastnikiem w koszmarnej formie, z wielomiesieczną nieudolnością w poszukiwaniu bramkarza, prawie pustą ławką rezerwowych, ze spóźnionymi transferami "za pięć dwunasta" - był czymś tak głęboko absurdalnym, groteskowym i nieprofesjonalnym, że musiał zaowocować z pozoru równie absurdalną katastrofą. Żarząd zrobił prawie wszystko, co mogł, aby utrudnić, a nie ułatwić drużynie skuteczną walkę. Także przez regularne osłabianie zespołu w ostatnich latach i politykę osiągania wyników jak najmniejszym kosztem. W sporcie długofalowo tak się nie da.

Skompromitowali się też niestety trenerzy, zwłaszcza Janas z jego uspokajającymi zapewnieniami, że Lewadia niewiele soba prezentuje. On popełnił największy błąd w ocenie, skutkujący tragicznym zlekceważeniem rywala. "Lewadia w Polsce byłaby ligowym średniakiem" - to miało być gwarancją zwycęstwa Wisły? Już wszyscy zapomnieli, jak cieżko nam szło w minionym sezonie nawet z wieloma takim ligowymi średniakami?

Skorża ponosi najmniejszą winę - grał tym co miał, kogo zarząd mu zapewnił, nie mógł też przygotowywać zespołu tylko na pierwszą rundę. Aczkolwiek powinien wiedzieć, że w dzisiejszych czasach, nie ma już dla polskich klubów żadnych ogórków. Z każdym rywalem europejskim będzie szła walka na noże, nikt nie odpuści, a polskie kluby (wszystkie!), nie są na tyle dobre technicznie, mentalnie, organizacyjnie, by jakikolwiek konsekwentny i zdeterminowany rywala nie mógł sprawić im ogromnych problemów. Może za wyjątkiem mistrzów Malty i Luksemburga. Europejska piłka to nie krajowe podwórko.

Najwyższy czas, aby osoby zarządzające klubem, a także wielu kibiców, "zastanowiło się poważnie" nad sobą, swoimi wyobrażeniami, sposobem myślenia i działania. Nad tym, w co wierzą, bo robią koszmarne błedy. Zachowawcza polityka "skąpego ksiegowego", osłabiania drużyny, alergicznego reagowania na słuszne argumenty krytyków zarządzania klubem, doprowadziła do gigantycznej katastrofy. Wiele rzeczy musi się zmienić, aby znów sie to nie powtórzyło, na czele z nią samą.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując