|
Skandalicznych wrecz wypowiedzi Janasa, nie ma juz sensu przypominac, chociaz one dobrze oddaja nastawienie calego sztabu szkoleniowego przed Levadia.
Wypowiedzi Skorzy postrzegalem jednak jako rownie niepokojace. Powolywal sie gosc na rewanz z Beitarem, probujac w ten sposob przekonac wszystkich i chyba samego siebie, ze skoro udalo sie dowalic "silnemu" Beitarowi, to ze slaba Levadia po prostu nie moze byc gorzej. Ot takie abstrakcyjne rozumowanie, ktore kojarzy mi sie z trenerami dawnej daty, w stylu Boba Kaczmarka, ktory wierzyl w amulety i to ze wygrywa mecze dzieki swojej szczesliwej czapce z daszkiem.
Szkoda, ze najwidoczniej przez caly ten czas, Skorza zupelnie nie zdawal sobie sprawy z tego, ze Beitar w Krakowie zagral beznadziejnie i ten mecz nie powinien stanowic zadnego miarodajnego odniesienia do czegokolwiek. Defensywa Levadii byla po prostu znacznie lepsza, ale w Wisle nie zdawano sobie z tego sprawy.
Ze slow Skorzy po meczu mozna wywnioskowac, ze rozwazal on swoja dymisje. Pytanie dlaczego ostatecznie sie na nia nie zdecydowal ? Na mysl przychodza dwie odpowiedzi :
1. Tak naprawde wcale nie zamierzal podawac sie do dymisji, a jedynie robil "dobra mine do zlej gry", jako ze slowa nic nie kosztuja
2. Dymsje rozwazal na powaznie, ale decyzja klubu zostal od niej odwiedziony
W przypadku punktu nr.2 pojawiaja sie nastepne pytania. Czy jest tak, ze jakims cudem zwolnienie w ogole mu nie grozilo, czy byc moze klub potrzebuje wiecej czasu (moze nawet cala runde) na wynegocjowanie warunkow z nastepca ?
Ostatnio edytowane przez Eustachy : 23.07.2009 o godz. 01:30.
|