Koyoot, ja rozumiem że jesteś bezkrytycznym fanem Macieja Skorży ale nie musisz ludzi obrażać.
Przeżyłem na tym forum Kasperczakofilów, usprawiedliwiających trenera po żenadzie w Tibilisi, przeżyję miłośników Skorży.
Mam konkretne, merytoryczne pytanie: skąd wiesz, że Skorża z tej drużyny coś "wyciśnie"? Z jakiej drużyny?
Z Kirma, który przychodził do czołowego wschodnioeuropejskiego klubu, by walczyć o Ligę Mistrzów?
Z Alvareza, który przyszedł mamiony tym samym?
Z Brożka, który był zachęcany, by jeszcze powalczyć w Europie?
Przecież ci wszyscy zawodnicy - oprócz tego, że sami zawalili mecz - mają totalnego doła, nic im się nie chce, są w depresji. Potrzebują gościa, który do nich trafi, wyzwoli w nich chęć do dalszej gry i to gry na dobrym poziomie. A przecież sam Skorża wygląda jak facet, który jest po ciężkim knockdownie i nie wiadomo, czy się z niego podniesie.
PS.
Rob_Zombie napisał(a):

Po jednym dwumeczu 
PS. Dla przypomnienia - Ferguson zdobył pierwsze mistrzostwo Anglii 7 lat po objęciu stanowiska trenera Manchesteru.
|
Tak, po jednym dwumeczu. Dwumeczu z pólamatorami z Estonii, dwumeczu który kosztował nas co najmniej 2 mln € strat.
Skorża oblał test z trenerskiego abecadła. To tak, jakbym ja na kolokwium habilitacyjnym pokazał, że nie wiem co to stopa procentowa.
I nie porównuj Skorży z Fergussonem, bo to śmieszne porównanie. Fergusson obejmował zespół, który wtedy nie był na topie w kraju, ani tym bardziej nie odnosił sukcesów w Europie. MU było wtedy średniakiem. W takim klubie presja wyników jest mniejsza, stąd większy komfort pracy. W dodatku
takich wpadek jak z Levadią to Sir Alex nie miał.