|
Połowa aktywnych wątków na tym forum straciła dziś wieczorem sens istnienia (Wisła w pucharach, Rankingi 2009/2010, i zapewne Skorża trenerem Wisły).
Wszystko szlag trafił w ciągu jednego meczu z przeciętną drużyną ze słabego piłkarsko kraju. Levadia miała niewiele do stracenia - nie zajdzie w pucharach nadzwyczaj daleko, zagra jeszcze kilka meczów. Mało kto w Estonii liczył na mistrza kraju (ba, nawet mało kto się dwumeczem interesował). Wisła miała do stracenia prawie wszystko: kolejne rundy pucharów, perspektywę gry w rundach grupowych, walkę o świetne rozstawienie w pucharach w 2010 roku, możliwość inwestycji w skład, podbicie ceny piłkarzy (np. Brożka, Marcelo, Jirsaka), przychylność właściciela klubu, itd. Sport bywa perfidny, dzisiejszy mecz cofnął klub w piłkarskim rozwoju o kilkanaście lub kilkadziesiąt miesięcy (patrząc na potencjalne korzyści). Levadii sporo nie przybędzie, Wisła się pogrążyła... Choćby poczynić spore inwestycje, Wisła za 1-2 lata nie będzie w takim stopniu rozwinięta jak mogłaby być, gdyby przeszła w tym roku te kilka rund z nienajtrudniejszymi przecież przeciwnikami. I trzeba zaznaczyć, że estończycy zagrali średnio, a Wisła zagrała fatalnie. Nie próbujmy wmawiać sobie, że dobra gra plus zmarnowanych kilkanaście świetnych sytuacji podbramkowych przy jednym (!) golu przez 3 godziny gry to nie jest kompromitacja mistrza Polski!
Dziś jest jeden z tych nielicznych dni, w których NIKT nie ma prawa napisać, że "nic się nie stało"... Stało się. Stała się KATASTROFA, pisana wielkimi literami.
Dwumecz zawalili gracze ofensywni oraz ci, którzy mieli kreować grę w ataku oraz wyprowadzać akcje. Brożek, Małecki, Łobodziński, Jirsak, Ćwielong, Sobolewski (kolejność nieprzypadkowa). I mimo wszystko Kirm, ale jego wiele tłumaczy, poza tym zagrał parę razy bardzo na plus. Na tyłach Jop, Diaz i Pawełek też dołożyli swoje. Ale ten dwumecz był przegrany W ATAKU, wyniki powinny wyglądać przynajmniej 2:1 u siebie i 3:1 na wyjeździe.
Miało być dwanaście meczów w pucharach (i to było realne!), a skończyło się na dwóch. Wyeliminowanie Levadii dałoby cztery kolejne mecze. Było biadolenie nad porażką Polonii z Buducnostem. Przykro to pisać, ale tytuł najgorszego reprezentanta Polski w pucharach jeszcze długo utrzyma Wisła Kraków, trudno będzie przebić mecz z 22 lipca. Inni już pisali, dzisiejsza katastrofa jest większa od tych plam z Dinamem i z Valerengą.
Teraz nie ma nic, wszystkie marzenia i życzenia się skończyły - niemal na własne życzenie. Nawet nie można się odegrać w Lidze Europejskiej, jak to w poprzednich latach bywało. I tym razem nie skończyło się głupim błędem, bramką straconą w ostatniej minucie (gol w rewanżu nie miał żadnego znaczenia) ani błędem sędziego. Skończyło się biciem głową w mur przez 180 minut meczu z przeciwnikiem na poziomie środka polskiej ekstraklasy. Wisła była bezsilna, kiedy wystarczyło strzelić jedną lub dwie bramki, co w poprzednim sezonie robiła kilkanaście razy.
Skorża poleci, to dla mnie oczywiste. Tylko nadzwyczajna pobłażliwość Cupiała dla tallińskiej katastrofy moze uratować trenera Wisły. I sympatyczny pan Maciej teoretycznie może się jeszcze odbudować (mistrzostwo Polski 2010), ale szczerze wątpię w akt łaski właściciela klubu. Ktoś musi ponieść odpowiedzialność i bez względu na wierne wyrazy lojaności niektórych kibiców to trener ponosi odpowiedzialność za estońską klęskę. Powinien odejść. Marcelo, Małecki, Sobolewski, Kirm, Boguski, może też Garguła - na nich powinna być budowana Wisła. Alvarez jest niewiadomą. Paweł Brożek potrzebuje nowych wyzwań. Nazwiska kilku panów (na czele z Łobodzińskim i Jirsakiem) chyba lepiej pominąć. I to nie jest kwestionowanie klasy sportowej piłkarzy, tylko ich przydatność dla Wisły... W kwestii wyboru trenera sam proponowałbym kierunek zbliżony do wyboru Petrescu sprzed kilku lat. Smuda to moim zdaniem zły kierunek.
Wpisy o lojalności i wierności klubowi proszę zachować dla siebie, wyzywanie kibiców sezonowych to rozumiem nieodłączna forma odreagowania. Otóż piłkarze i sztab trenerski z głównym coachem na czele dostają sporą kasę za reprezentowanie siebie, prestiżowego klubu i całego kraju za granicą, więc można od nich wymagać wyników w pucharach europejsckich. A piłkarze wraz ze sztabem trenerskim okrutnie zawiedli, wręcz niewybaczalnie. Nic tutaj bieganie i chęci nie mają do rzeczy. Biegali i co z tego wyszło wszyscy widzieli: wstyd i żal świetnej okazji na zagranie w upragnionej LM.
Cupiał ma kilka rozwiązań, może zrobić rewolucję i chyba to jest sensowne wyjście, ta drużyna w obecnym składzie może zdobyć mistrzostwo, ale w pucharach ma mizerne szanse na zdziałanie za rok czegokolwiek.
Może znów utrzymać skład, zdobyć kolejne mistrzostwo i liczyć na sukces za rok. Ale szef Telefoniki przerabiał to już kilka razy, trzeba byłoby mieć anielską cierpliwość, aby próbować jeszcze raz. Część tej drużyny trzeba gruntownie zmienić, koniecznie. Przykre, że nie ma podstaw do wielkich inwestycji - wygląda na to, że prędzej nastanie stagnacja... Kapitałem jest wciąż dobry skład z nowym zawodnikami (niestety część graczy nie ma motywacji i chęci lub nie rozwija się), budowa świetnej bazy treningowej i mimo wszystko fala wznosząca na krajowym podwórku (dwa tytuły mistrzowskie 2008-2009).
Co mamy teraz? Prawie nic. Bardzo odległą wizję zdobycia mistrzostwa 2010, wizję powrotu na (bądź co bądź) atrakcyjny ponad 30-tysięczny obiekt światowych standardów w czerwcu za rok oraz eliminacje do el. LM 2010/2011. To takie marzenie, że za rok mistrz Polski Wisła zagra przy Reymonta, ze zgraną drużyną, charyzmatycznym trenerem - znów o Ligę Mistrzów. Z wypelnioną wreszcie luką na pozycji bramkarza i napastnika, dwóch z czterech absolutnie kluczowych. Jak daleko jest do spełnienia tych marzeń?
minigaleria forumowych wynalazków językowych (zbieram kolejne!): Balon, Balonik, Dzida, Dziwnie spokojny, I tyle w tym temacie, Kicha, Miałem przeczucie, Na pałę, Napinka, Nie mam pytań, Oddychać rękawami, Padaka, Pan Basałaj, Pan Cupiał, Parch, Piach, Przypał, Siara, Szrot, Wspomnicie moje słowa
|