|
Po pierwsze to wygląda na to że profesor "kupił" sobie pana przewodniczącego komisji odwoławczej. Ciekawe czy za parę lat będzie się tym interesować jakiś "Wrocław"?
Po drugie to zdumiewająca jest ta wytrwałość komisji w odmawianiu ponownego rozpatrzenia sprawy ŁKS (podobno wszystkie papiery są już ok a cały problem wynikł z faktu że ówczesny prezes ŁKS nie zdążył dojechać na posiedzenie komisji) pomimo tego że sam PZPN (komisja do spraw nagłych) kryje im tyłek. Strojenie się w piórka ostatnich sprawiedliwych wygląda w przypadku tych panów bardzo zabawnie.
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 21.07.2009 o godz. 23:34.
|