|
Osobiście nigdy nie widziałem Skorży tak zdenerwowanego jak w tym okresie, przed meczem kompletnie nie słuchał zadawanych pytania przez dziennikarza.
Na konferencji pomeczowej też zachowywał się jakoś dziwnie, podobno na dzisiejszym treningu też nie był sobą. Kto jak kto ale on nie może stracić teraz głowy... zawodnicy to widzą i jeśli trener nie wygląda "pewnie" to podcina im to skrzydła.
Czeka go już nie wiem, który mecz o swoją posadę, dotychczas udawało mu się wychodzić obronną ręką, ale tak ciężko jest teraz to chyba jeszcze nie było...
Tyle co on musi się najeść nerwów to nie wiem czy jakikolwiek trener na świecie doświadczył tego co on. A przecież można było tego uniknąć, kupić prawego obrońce, napastnika, zakończyć cyrk z bramkarzami.
Patrząc na sytuacje Andriejeva kiedy wystarczyło dobrze dostawić nogę i byłoby 2:0 to chyba trzeba dziękować temu z góry, że ktoś dał nam jeszcze szanse i dodam, że obrońca estoński zaliczył pół asystę przy golu Ćwielonga. Naprawdę nie możemy mówić o braku szczęścia.
Nie wiem jak wy ale już 6 raz patrząc na to wszystko tracę powoli wiarę... Zawsze to samo, mobilizacja, nadzieje, podjaranie, a kończy się jak zawsze. Ja już wysiadam przy tym psychicznie.
Szacunek dla tych, którzy nie stracili wiary dla mnie to okazało się zbyt trudne.
|