|
Wiekszosc komentarzy, wywoluje u mnie deja vu z Tibilisi. Wtedy tez "zabraklo koncentracji", "mecz nam po prostu nie wyszedl", ale za to w rewanzu mielismy pokazac "ogorkom" jak sie gra w pilke...
Wypowiedzi Skorzy, przypominaja mi za to sytuacje po pierwszym pucharowym meczu z Lechem. Podobna sentencja, ze "mamy dobra druzyne, wcale nie bylismy gorsi i na rewanz jedziemy po awans".
Moze dalbym sie poniesc temu dyzurnemu optymizmowi, gdyby rewanz mial byc grany w Krakowie.
Wszyscy w ciemno zakladaja, ze Wisla zagra o wiele lepiej, ale co jesli zagra podobnie jak w Sosnowcu, za to Levadia na swoim terenie pokaze lepszy futbol ?
Czy macie ich za jakis frajerow ? Przeciez oni doskonale wiedza o co graja i ze po wczorajszym wyniku otworzyla im sie realna szansa na awans. Zapewne wyjda ze skory, zeby tylko dopiac swego.
No i te powtarzajace sie teksty o niewystarczajacej ambicji. Ale czy aby na pewno ambicja byla akurat ta rzecza, ktorej rzeczywiscie brakowalo najbardziej ? Czy przypadkiem zespol, ktory przez caly mecz bije glowa w mur, przy zdwojonej ambicji nie bedzie zwyczajnie bil glowa w mur dwa razy mocniej ?
Wg mnie w wiekszym stopniu brakowalo wczoraj POMYSLU na gre oraz DOKLADNOSCI. Do tego docodzil brak jakiejkolwiek alternatywy w postaci zmian dla najslabiej prezentujacych sie zawodnikow. Zawodnicy bedacy na murawie, niestety doskonale o tym wiedza, co nie prowadzi do niczego dobrego.
Skorza ma tylko 6 dni, aby dokonac metamorfozy druzyny, bo topor zostal zawieszony wczoraj ok. 22:30.
A jest to topor wielkich rozmiarow, jako ze odpadniecie w pierwszej rundzie wstepnej z estonska Amica Wronki (podobna data powstania), byloby zdecydowanie najwieksza kompromitacja pucharowa w historii Wisly. To chyba wystarczajaca motywacja do ciezkiej pracy dla wszystkich, az do momentu wylotu w dniu meczu.
|