Wyświetl pojedynczy post
jova
Senior Member
 
Od: 07.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1040
Stary 16.07.2009, 11:16
Jestem chyba jednym z nielicznych, których wczorajszy mecz nie zaskoczył. Mówicie, że piłkarze nie byli mentalnie przygotowani do walki? A kto był? Kibice i media opowiadali o estońskich ogórach zapominając, że polskie kluby regularnie, co sezon mają problemy właśnie z takimi słabiakami. Rządzący klubem zwlekali z łataniem dziur w składzie wysyłając piłkarzom jasny sygnał, że z taką Levadią to Wisła powinna wygrać nawet z Cebanu w ataku. Nie rozumiem jak można się dziwić, że piłkarze też zlekceważyli rywala skoro wokół nich nikt nie zachowywał się profesjonalnie. Nawet trenerzy przed meczem uspokajali zamiast ostrzegać.

Choć rozumiem frustrację co niektórych to jej nie pochwalam. Nie ma najmniejszego sensu obarczanie winą za ten remis poszczególnych zawodników, bo generalnie zawiódł cały zespół poza Kirmem (o nim później). Widać było, że nasi jeszcze nie czują piłki, że fizycznie dalecy są od optymalnej formy. Tylko zaangażowaniem mogli nadrobić te braki i zdominować rywala.
Tym bardziej, że Levadia żadnym mocarzem nie jest. Estończycy to zespół solidny, zdeterminowany i silny psychicznie, ale pod względem czysto piłkarskim bliżej im do ŁKSu niż do Wisły.

Choć wielu może się nie zgodzić nie sądzę by Jop był ojcem tej remisowej porażki. Poza wiadomą sytuacją, w pierwszej połowie prezentował się solidnie, spokojnie. Zawodnik na jego poziomie na prawej obronie byłby w tej chwili zbawieniem zespołu.

Drugi nowy gracz prezentował się na tle kolegów wręcz świetnie. Kirm był szybki, zadziorny i agresywny. Mimo że ma dobry drybling i szybkie odejście nie jest żadnym bezgłowym jeźdźcem i odnajduje się w grze kombinacyjnej. Jeśli takie występy są jego normą to sprowadzono naprawdę klasowego zawodnika.

Wierzę, że wczorajszy mecz sprowadzi piłkarzy na ziemię, że w rewanżu zagrają agresywnie i od pierwszej minuty będą próbować opanować sytuację. Pewna wygrana na wyjeździe jest jak najbardziej możliwa.