|
Panowie - Wisła po raz pierwszy zaczynała grę w pucharach w połowie lipca - czyli 2 tygodnie wcześniej niż zazwyczaj. Co oznacza te 2 tygodnie w okresie przygotowawczym każdy wie - biorąc pod uwagę, że okres ten trwał w tym sezonie raptem 3 tygodnie. Czy można było wcześniej rozpocząć - moim zdaniem nie, bo piłkarzom należała sie chwila odpoczynku po wiośnie pełnej walki.
Co zaś do meczu:
Zauważmy, że 2 połowa to gra w strugach deszczu - nie trzeba transmisji, żeby wiedzieć, iż przy takiej aurze łatwo się bronić trudno atakować. Grząska murawa nie ułatwia gry piłką po ziemi, a gra na długie podania górą to akurat nie jest nasz najlepszy element. Przypomnę, że w meczu z Lechią też przegrywaliśmy do 70 min. - ale po regularnych atakach wygraliśmy. Aura w II połowie nam nie sprzyjała i cudem, jest to, że nie przegraliśmy......
Jednym słowem zgadzam się z przedmówcami, że zespół poza Kirmem zagrał totalny piach na czele z Brożkiem, Sobolem i Małym, ale moim zdaniem dobrze, że zimny prysznic przyszedł już na początku. Zazwyczaj zgadzam się z Tobą Flamenq, ale za tydzień w Tallinie nie trzeba cudu, trzeba zagrać z zębem, a wczorajsze upokorzenie może tylko wyjść na korzyść całemu zespołowi. Cud, którego oczekujesz miał miejsce w 93 min., po bramce Piotrka. W Tallinie nadal jesteśmy faworytami tak samo jak w Sosnowcu.
Co do Tallinu - sytuacje, które mieli stworzył im nasz zespół, bo nawet niestety Sobol grał słabo..........
PS Po strzale Kirma już się darłem, że jest gol, a tutaj taka przykra niespodzianka.
JAZDA, JAZDA, JAZDA BIAŁA GWIAZDA !!!!!!!!!!!!!!!!!!
|