eMTe napisał(a):

|
Z niewolnika nie ma pracownika. Jeżeli piłkarz specjalnie nie naciska to tak można robić. Tak samo jak z Bayernem. Gdyby Ribery nie chciał odejść to Bayern by go nie sprzedał, więc podyktował 100 mln euro żeby klub, który chce go kupić się zamknął i nie robił podchodów. Bo "piłkarz nie jest na sprzedaż" nie działa tak bardzo na wyobraźnie jak "200 mln euro". A jeżeli Ribery naciska to ta cena jest bardziej realna i spada do 70 mln euro.
|
Genialne. Czyli - jeśli zaczniemy dyktować zaporowe ceny, to zawodnicy i ich menedżerowie się nie połapią.
Idioci, nie?
Że też Bednarz na to nie wpadł - wystarczy podyktować za Brożka 15 milionów euro, a potem odpalić piłkarzowi, że "nie ma ofert"
Z tego co sobie przypominam, Brożek wspominał coś o "niestawianiu zaporowej ceny", więc Twój plan może jednak nie wypalić...
eMTe - kiedyś też myślałem tak jak ty, ale to nie ma sensu. Trzeba się pogodzić z tym, że gra w Wiśle nie jest spełnieniem marzeń dla większości piłkarzy. A przynajmniej - gra w Wiśle do końca kariery.