Z niewolnika nie ma pracownika. Jeżeli piłkarz specjalnie nie naciska to tak można robić. Tak samo jak z Bayernem. Gdyby Ribery nie chciał odejść to Bayern by go nie sprzedał, więc podyktował 100 mln euro żeby klub, który chce go kupić się zamknął i nie robił podchodów. Bo "piłkarz nie jest na sprzedaż" nie działa tak bardzo na wyobraźnie jak "200 mln euro". A jeżeli Ribery naciska to ta cena jest bardziej realna i spada do 70 mln euro.