Wyświetl pojedynczy post
kinoautorskie
Banita
 
Od: 06.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#12633
Stary 02.07.2009, 10:08
Polityka transferowa Wisły to w ostatnich latach szczyt nieprofesjonalizmu i amatorki. To co wyrabia Bednarz niestety wespół ze Skorżą coraz częściej zakrawa o śmieszność i głupotę.

[B]Pozyskanie Kosowskiego i Niedzielana przed dwoma laty nic nie zapowiadało istnego bałaganu transferowego.Dwaj, wprawdzie byli, ale reprezentanci Polski, grający z różnym skutkiem w zachodnich klubach wnieśli do zespołu nową jakość. Grę całego zespołu zmienił głównie były Wiślak, który dosłownie "ciągnął' całą drużynę do przodu, absorbował i inicjował akcje ofensywne. To Kosowski zmuszał Zieńczuka długimi przerzutami by ten częściej biegał po skrzydle i dochodził do świetnie wyłożonych podań. To Kosowski jako pierwszy dawał znak do kontry, sunąc po prawej flance i oczekując na podania o kolegów z zespołu.

I właśnie takiemu zawodnikowi po pół roku podziękowano za grę. Kiedy wszyscy oczekiwali, że Bednarz przedłuży z nim umowę, lub Kamil conajmniej dokończy sezon w Wiśle, niespodziewanie pewnego dnia poinformowano o rozwiązaniu umowy z najlepszym piłkarzem ekstraklasy rundy jesiennej. Wiadome, że Kosowski chciał podwyżki - wszak jego wkład w grę drużyny był bezcenny, a sam, jako doświadczony zawodnik zdawał sobie sprawę, że już długo nie pogra. Że nie jest Patrykiem Małecim, przed którym jeszcze kilkanaście lat, miejmy nadzieję, wspaniałej kariery i podwyżkę zarobków dostanie jeszcze nieraz.

Kosowski nie żądał najwyższego kontraktu w lidze - chciał zarabiać jak najlepsi piłkarze Białej Gwiazdy, a wciąż grał na starym kontrakcie. Dwukrotnie większymi zarobkami pochwalić się mógł np Mauro Cantoro czy Tomasz Dawidowski. Dla Kamila pieniędzy zabrakło.

Nie żałowano tymczasem euro na kilkusettysięczny transfer Łobodzińskiego i opłacanie jego najwyższej wówczas Wiślackiej pensji, co potrwa jeszcze kilka lat. Jak dobrze wiemy nawet porównywanie jakości Kamila i byłego piłkarza Zagłębia nie ma sensu. Można więc rzec, iż sprawa Kosowskiego była pierwszą wpadką Bednarza. A Wojtkowi Łobodzińskiemu życzę jak najlepiej, miejmy nadzieję, że swoje udane dwadzieścia minut w minionej rundzie będzie przynajmniej powtarzał w co drugim meczy zbliżającego się sezonu, bo potencjału mu niebrak.

Teraz chciałem zwrócić uwagę na politykę klubu wobec niektórych napastnikow, która jest wręcz kompromitująca. Jak każdy obserwator futbolu dobrze wie, czy to z własnego doświadczenia, czy z kibicowania, że napastnika, który od debiutu będzie ładował gole niczym ckm, nie da się znaleźć]Warto przypomnieć sobie początki Żurawskiego czy Brożka, które były bardzo słabe. Szczególnie Paweł, pudłując niczym trampkarz kilka setek pod rząd niejednego Wiślaka przyprawiał o atak nerwów. Jednak ówcześni trenerzy odpowiednio zaufali swoim podopiecznym, regularnie wystawiając ich w perwszym składzie i pozwalając na długą grę - nawet kiedy każdy kibic domagał się zmiany. Ten czas pozwolił, by coś w tych piłkarzch "zaskoczyło", by złapali właściwy rytm. Jakie był tego skutek - dwaj etatowi rerezentanci Polski, dwukrotni królowie strzelców Ekstraklasy i jedne z ważniejszych postaci Wisły ostatnch kilkunastu lat.

Takiego podejścia do niektórych piłkarzy niestety brakuje Bednarzowi i Skorży.Przy całym szacunku dla umiejętności naszego trenera, wiele jego decyzji było bardzo kontrowersyjnych. Oczywiście, wielu z was powie - "Co ty chcesz od naszego trenera, przecież mamy dwa mistrzostwa!". Owszem, ale to nie znaczy, że nie można być bezkrytycznym. Bo tylko właściwa krytyka zawsze utrzymuje poziom i zmusza do lepszych działań.[

Wraz z W. Łobodzińskim do klubu przyszedł Radosław Matusiak. Jak wielu teraz jest jego krytyków, tak wielu wówczas było jego zwolenników - mimo,że na zachodzie długo nie zabawił, to tego "czegoś", czyli umiejętności zdobywania goli w ekstraklasie mu wcześniej nie brakowało. Strzelił gola w pirwszym sparingu Wisły, później przeszkodziłą mu kontuzja. Po powrocie do gry Skorża dawał pograć Matusiakowi nie więcej niż 10-20 minut. I to zwykle wtedy, kiedy drużyna jest spokojna o wynik i niezwykła atakować. Natomiast mecz z Jagiellonią, w którym dłużej przebywał na boisku pokazał jego przydatnośc dla zespołu - gol i bardzo dobra gra przez całe spotkanie. Niestety, ale pozostałe kilka meczów spedził na ławce rezerwowych.

Ciekawe jest, a raczej było podejście trenera do Andrzeja Niedzielana. Piłkarz, który w pierwszych meczach Wisły był jednym z autorów sukcesów (gol, asysta), nieszczęśliwie dosnał poważnej kontuzjil. Nikt nie miał jednak żadnych wątpliwości, że potencjał to gry ma, co zresztą pokazał we wspomnianych pierwszych meczach. Normalny klub piłkarzowi, którego ściągnięto by stanowił o sile drużyny, zaraz po kontuzji dał by szansę na powrót do formy. Tymczasem Skorża zastosował podobny mechanizm co z Matusiakiem - Niedzialan, jeśli już był wystawiany do meczowej 18stki, to grał same końcówki, 10-15 minutowe. I jeszcze raz pytam, jakim sposobem taki zawodnik ma pokazać swoje umiejętności? Sam akcji meczowej nie zrobi. Nawet, jeśli niewiadomo jakby się pokazywał kolegom z drużyny i biegał jak szalony po boisku to mentalności zespołu nie zmieni - drużyna wygrywająca, a Wisła jest nią często, przy pewnym wyniki praktycznie nigdy nie decyduje się na utrzymanie w ostanim kwadransie takiego tempra gry, jak choćby przy remisowym wyniku. Wobec Niedzielana zachowano się więc bardzo nie w porządku, a jego 24 mecze w Wiśle są w 90% wejściami w ostanich minutach. Takie zachowanie ze strony trenera nie ma najmniejszego sensu.

[B]Pamięta ktoś takiego piłkarza jak DUDU?Zapewne wielu i wasze opinie o nim są niesprecyzowane. Ja pamiętam jego debiut w Wiśle i pierwszą bramkę. Pamiętam jego kolejny mecz i asystę. Pamiętam kilka naprawdę świetnych akcji Dudu i kilka bramek z meczów Pucharu Ekstraklasy i Pucharu Polski. I pamiętam, że podobnie jak Niedzielan, Dudu w lidze grał same końcówki. Znowu działał mechanizm Skorży polegający na wpuszczaniu piłkarza na ostatnie minuty przy pewnym wyniku. Pamiętam też, że w pewnym meczy z Groclinem w Grodzisku Dudu zagrał od pierwszej minuty. On jedyny wówczas 'ciągnął' grę Wisły, wygrał wiele pojedynków 1na1, dużo podawał. Napewno najbardziej dynamiczny piłkarz w pierwszej połowie. A co zrobił trener? Ściągnał Nigeryjczyka na ławkę rezerowwych. Będąc piłkarzem szczerze podziękowałbym wówczas trenerowi i klubowi, po czym wyniósł się z takiego miejsca. Nie przedłużajac umowy z Dudu, straciliśmy młodego, utalentowanego zawodnika, któremu praktycznie nie dano szansy. Bo jak inaczej nazwać sytuację, kiedy piłkarz jeden tylko mecz rozpoczyna w podstawowym składzie, a żadnego nie gra przez 90 minut!

Pół roku temu Bednarz sprowadził nowego napastnika - Beto. I znowu taka sama sytuacja - praktycznie zero meczów w pełnym wymiarze czasowym i zero szans na pokazanie umiejętności.

Polityka wobec napastników, jaką stosuje para Bendarz-Skorża jest wręcz nienormalna. Nie wiem kto podejmuje decyzje odnośnie gry takiego czy innego piłkarza, ale ocenianie kogoś po kilku 'końcówkach" to, jak na początku napisałem głupota i amatorszczyzna. Również system 'testów' jest zastanawiający. Decyzja o transfere czy zakontraktowaniu nowego zawodnika powinna być oparta o wielmiesięczną obserwację danego piłkarza, a nie o jego formę w jednym czy drugim spraringu.

Sytuacji bramkarzy w Wiśle nie będę szerzej poruszał, bo scenariusz tego serialu zająłby kilkanaście stron. Okazuje się, że znowu pożegnamy jakiegoś bramkarza za to, że zagrał słaby sparing. Istna dziecinada.

Na koniec chciałem jeszcze przypomnieć sprawę Jeana Paulisty, który chyba jak nikt byłby nam teraz potrzebny. Dla niego runda wiosenna 2007/2008 miała być głównym sprawdzianem przed przedłużeniem umowy. I na nic się zdała jego naprawdę bardzo dobra gra, bycie kluczowym piłkarzem Wisły w wielu meczach - Jaśkowi podziękowano. Co znowu zadziałało? Jakimi motywami kierował się Bednarz? Tego nikt nie wie. Ale chyba każdy zdaje sobie sprawę,że Piotr Ćwielong daleki jest od formy, którą prezentował, nie będący żandym wielkim piłkarzem J.Paulsta.

Już przewiduję gromy jakie spadną na mnie w wielu komentarzach. Mimo wszystko decyduję się zamieśić moją opinią. Jestem wiernym kibicem Wisły, chcę dla niej jak najlepiej ale uważam, że dla NIKOGO nie można być bezkrytycznym.
Ostatnio edytowane przez KOMINEK : 02.07.2009 o godz. 10:39.
Odpowiedz cytując