Jacek Kazimierski każdą swoją wypowiedzią jedynei coraz bardziej się kompromituje, upewniając mnie, że nie nadaje się do swej roli.
Ten wywiad, to jedna wielka piramida bzdur z jego strony.
Wisła nie potrzebuje lepszego bramkarza? Widzieliśmy jesienią i w paru momentach wiosną, jak bardzo potrzebuje. Brak sensownego zmiennika dla Pawełka też to potwierdza. Inni trenerzy też jasno wypowiadają się o tym. Kazimierski fantazjuje i jest w błędzie.
Jeden mecz nie decyduje o klasie bramkarza? To prawda. Ale dlaczego w takim razie zdecydował w przypadku fińskiego bramkarza zimą? Zresztą, Wisła podobno obserwowała Bośniaka w wielu meczach, a nie w jednym, więc co on za przeproszeniem pieprzy?
Ale najlepszy jest fragment z wyszkoleniem młodego...

Taaaak, może, gdyby nazywał się nie Kazimierski, a Dowhań, to bym uwierzył, ale póki co jego praca z bramkarzami, zwłaszcza młodymi, wygląda tak, że nie roibą żadnych postępów. Najlepszym przykładem Cebanu, również Juszczyk, który wcale orłem pod jego ręką nie został. Także Pawełek od czasu odejścia trenera Stignaciu z Petrescu, żadnych postępow nie robi, wręcz przeciwnie, popełnia sporo błędów, jest bardziej "niepewny" i broni gorzej niż wtedy, gdy rywalizował z Dolhą.
Więc Kazimierski, takim wypowiedziami, osmiesza siebie, a przy okazji i klub. Dla mnie, za efekty swojej pracy i podejście do niej, niezrozumienie zasad rządzących wspólczesną piłką nożną, już dawno powinien zostać z Wisły zwolniony.