|
No i tyle było z szumnych zapowiedzi Amiki: z klubu odejdzie tylko jeden piłkarz: Stilić albo Rengifo.
Ledwo pojawiła się "atrakcyjna oferta" - od razu pozbyli się mózgu zespołu, jego lidera i kapitana. Jasne, 3 mln € piechotą nie chodzi, ale ma się to nijak do zapowiedzi o nieosłabianiu się - a nawet wzmacnianiu.
To tylko dowodzi, że na chwilę obecną Rengifo, Stilić, Peszko, Arboleda czy Lewandowski nie mają żadnej konkretnej oferty.
W Amice każdy jest na sprzedaż, pod warunkiem że zaoferuje dobre pieniądze. To samo w Wiśle czy Legii. Tylko że my takiego kitu o tym, że "zawodnicy nie są na sprzedaż" nie wciskamy.
Szansa Amiki na utrzymanie w miarę silnego składu wiąże się z tym, że zawodnicy z polskiej ligi są dla klubów zachodnich jedynie opcją rezerwową na wypadek, gdyby główne cele transferowe okazały się nierealne. Natomiast wiąże się to też z zagrożeniem, że pod koniec okienka wpłynie super-oferta, która w razie przyjęcia nie pozwoli na załatanie dziury w składzie.
Inna kwestia to to, kto będzie następcą Murawskiego. Jeśli włodarze Amiki nie szarpną się na Majewskiego (w co wątpię) - to raczej marne są szanse na co najmniej równorzędnego zastępcę. Pewnie będzie nim Gol z PGE, ale to wariant niskobudżetowy. Trochę tak, jak zastępowanie Szymkowiaka Gołosiem.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|