flamengista napisał(a):
Nie ma natomiast moim zdaniem szansy na rozrzutność w postaci dwóch skrzydłowych. I to w sytuacji, gdy na lewym skrzydle może grać Ćwielong, Małecki czy Diaz. A na prawym jest Łobodziński, który kosztował 400 tysl €, a kasuje rocznie 250 tys. € niezależnie od tego czy gra czy siedzi na ławie.
W nowym sezonie Łobodziński na pewno będzie dostawał szansę wymiennie z Małeckim, bo jest realna szansa że zacznie się spłacać. Nie wyrzuca się 400 tys. € lekką ręką do kosza.
|
Wg. mnie te 400 tys euro zostalo wyrzucone do kosza w momencie zakupu Lobodzinskiego. Pytanie czy w imie tych nie najwiekszych w sumie pieniedzy, nalezy skazywac Wisle na marazm, wpychajac do skladu goscia, ktory nie liczac dwoch-trzech wyskokow, zawodzi z regularnoscia szwajcarskiego zegarka ?
Dla mnie taki tok rozumowania jest gruba pomylka.
Same 400 tys euro z tytulu transferu, to tak naprawde grosze w porownaniu z zarobkami pilkarza w skali jego piecioletniego kontraktu. Zakladajac, ze w jego postawie nie zmieni sie nic w stosunku do tego, co zaprezentowal nam dotychczas, prawdziwymi pieniedzmi wyrzuconymi w bloto, okaza sie straty wynikle z koniecznosci oplacania jego poborow. Dlatego najlepszym rozwiazaniem dla klubu, wydaje sie pozbycie Lobo, czy to na zasadzie rozwiazania kontraktu, czy np. jako transferu wymiennego.