|
K4millo, skoro oglądasz ligę brazylijską to wiesz zapewne, że boczny obrońca to pojęcie umowne. Facet mógł de facto pełnić rolę quasi-skrzydłowego, grającego bardzo ofensywnie. Stąd Monteiro, który łatał po nim dziury w obronie.
Ocena z Placar musi martwić, ale trzeba pamiętać że chłopak przewijał się przez dobre kluby brazylijskie (nawet Avai czy Nautico to nie są kluby anonimowe) - więc jednak coś sobą reprezentuje. W słabym, ale pierwszoligowym Fluminense był podstawowym zawodnikiem. Marcelo był podstawowym zawodnikiem Santosu, który wtedy też nie był potęgą. A jak gra w Polsce?
Gdyby Carlinhos był oceniany lepiej, raczej nie szukałby pracy u nas tylko w lepszym klubie zachodnim. Moim zdaniem w grę wchodzi scenariusz jak z Beto - umowa na pół roku z możliwością przedłużenia. I to tylko w wypadku, gdy zda testy i spodoba się Skorży.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|