Cytat:
"Setka", która wstrząsnęła polską piłką
93. - Mirosław Szymkowiak
Zawsze potrafił wyróżnić się z tłumu. Grał z polotem, finezyjnie. Do tego kapitalnie strzelał wolne. Sześciokrotny mistrz Polski - dwa razy z Widzewem, cztery razy z Wisłą, W Europie mu nie poszło, bo wybrał... Azję. Trabzonspor to specyficzne tureckie klimaty. Motor napędowy reprezentacji w latach 2003-2006.
70. - Tomasz Frankowski
Przez wiele lat wmawiano mu, że ma słabe warunki fizyczne. Ale "Franek" z politowaniem słuchał tych komentarzy i co chwilę pakował piłkę do siatki. Był jednym z bohaterów reprezentacji, która wywalczyła awans na mistrzostwa świata 2006. W barwach Wisły Kraków pięciokrotny mistrz Polski i trzykrotny król strzelców. Z Wisłą związany tak mocno, że pomylił szatnie, gdy przyjechał do Krakowa z Jagiellonią.
66. - Maciej Żurawski
Niektórzy mówią, że to ogromny talent, który mógł podbić Europę. Trzeba jednak szczerze przyznać, że i tak osiągnął sporo. Z Wisłą cztery razy zdobywał mistrzostwo, dwa razy był królem strzelców. Liderował reprezentacji, a z Celticem został nie tylko mistrzem Szkocji, ale grał w Lidze Mistrzów. Być może zbyt uparcie chciano zrobić z niego pomocnika. "Żuraw" – to przecież snajper z krwi i kości. Strzeleckiego instynktu mogłoby pozazdrościć mu naprawdę wielu.
55. - Kazimierz Kmiecik
Tylko on i Lubański cztery razy sięgnęli po snajperską koronę naszej ekstraklasy. W 1979 roku, z Wisłą, ćwierćfinalista Pucharu Mistrzów. Jednak najlepsze chwile miał jesienią 1976 przeciw Celticowi w Pucharze UEFA. Tam remis 2:2, w Krakowie 2:0, Kmiecik – trzy gole, Kenny Dalglish, wkrótce megagwiazda Liverpoolu, wyraźnie w cieniu. Mistrz olimpijski 1972, wicemistrz 1976, medalista MŚ 1974, ale jako dubler. Na takich mówi się: piłkarz klubowy.
48. - Maciej Szczęsny
Bramkarz, który miał wszystko, ale nie przekonywał wszystkich, szczególnie selekcjonera Strejlaua. Ten wolał miotać się między awaryjnymi Wandzikiem, Baką czy Sidorczukiem, a Szczęsny od roku 1989, co najmniej do 1996, nie miał sobie równych. Wyjazdowe remisy Legii - 1:1 z Barceloną, 2:2 z Sampdorią, 0:0 z Blackburn to były popisy Szczęsnego. Z Legią - półfinał PZP i ćwierćfinał LM, z Widzewem – grupa LM. Jedyny mistrz Polski w aż czterech klubach (Legia, Widzew, Polonia Warszawa, Wisła)!
35. - Andrzej Iwan
Niepokorny, barwny, kochający życie. Alkohol i hazard skutecznie wyleczyły go z marzeń o wielkiej karierze, co jednak nie oznacza, że nie był napastnikiem i pomocnikiem wybitnym. W 1978 roku pojawił się w Argentynie na mistrzostwach świata jako najmłodszy zawodnik turnieju. Trzykrotnie sięgał po mistrzostwo Polski - raz z Wisłą i dwa razy z Górnikiem. Grał też w VfL Bochum i Arisie Saloniki. Medalista mistrzostw świata w 1982 roku
33. - Marek Kusto
Pod względem skali talentu i widowiskowości chyba nr 1 w polskiej piłce. Kapryśny jednak i nierówny. W Wiśle miał kolegów, wszystko, to zwiał do Legii. Przed trzema mundialami - ekstra forma, na nich już cień, więc nieco pograł tylko w 1982. Ale potrafił strzelić gola po dryblingu przez 3/4 boiska, po przerzuceniu sobie piłki nad bramkarzem, jak Pele w 1958. W KSK Beveren robił już za stratega, tam został pierwszym polskim mistrzem Belgii.
24. - Henryk Reyman
Pierwszy król strzelców ekstraklasy, z niepobitym do dziś rekordem - 37 goli. Patron stadionu swojej Wisły Kraków. Mocno zbudowany, przepychał się przez obrońców i piekielnie mocno strzelał. Fanatyk futbolu. Nie przeszkadzały mu nawet liczne obowiązki oficerskie. Olimpijczyk A.D. 1924.
23. - Henryk Kasperczak
Bez jego podań nie byłoby mistrzowskiej Stali Mielec 1973 i 1976, a szczególnie Lato nie byłby tym, kim był. Bez jego asyst nie byłoby najpiękniejszych goli (Szarmach, Deyna) w najpiękniejszym meczu biało-czerwonych, 2:1 z Włochami, w MŚ 1974. Na początku 1973 w Walii (0:2) odbijał się od rywali, zaś w jesiennym rewanżu (3:0) już rywale od niego. U selekcjonera Gmocha udanie grywał ostatniego z… trzech stoperów, odpowiadając za inicjowanie ataków.
|
źródło http://sport.onet.pl/74456,1248770,1...wiadomosc.html
I jeszcze zapomniane które dał donPedro23
Cytat:
29. - Adam Musiał
Następny cholernie mało pokorny. Ale i cholerny twardziel. Na Wembley grał z gorączką, ale rozstawiał Anglików najlepszymi zwodami w życiu. Nieustraszony lewy obrońca, nie pękał przed nikim na medalowych MŚ 1974. Po nich na zawsze wypadł z kadry, bo przywiezione wtedy BMW rozbił doszczętnie, siebie przy okazji też. Kiedy Wisła maszerowała po mistrza 1978, pokłócił się z trenerem Lenczykiem i na ratunek została tylko Arka.
20. - Antoni Szymanowski
Też medalowa sekwencja 1972, 1974, 1976. Prawy obrońca, ale dobry i na lewej, a jako libero: re-we-la-cja! Malkontent do kwadratu, przez co nie umiał się sprzedać. Powiódł Wisłę do mistrzostwa Polski 1978, za chwilę ta Wisła zrobiła furorę w Europie, ale on poszedł sobie do niemającej fanów Gwardii Warszawa, bo trener Lenczyk krzywo spojrzał. Dlatego Piechniczek wolał nie mieć na Mundialu '82 tych much w nosie swego imiennika.
|
|