1q2 napisał(a):

eye63 - gdyby tak było jak piszesz, to byłby to jakiś koszmar z ulicy....Reymonta.
Przecież Cupiał/RN, powinna już dawno dac Bednarzowi/Skorży jakieś wytyczne - w stylu - jest tyle a tyle kasy na graczy których nie trzeba płacić, tyle i tyle na zakupy gotówkowe, tyle i tyle jeśli uda się sprzedać np. Marcelo bądź Brożka.
Wtedy to ma jakiś sens bo wszyscy wiedzą na czym stoją.Jeśli nikt nie wie nic a Łysy jedzie gdzieś negocjować nie wiedząc nawet czy zostanie to zaakceptowane, to jaki w ogóle sens ma jego praca?
Ja mam takie wrażenie że jest blokada na wszystko narazie bo inaczej nie umiem sobie wytłumaczyc tego że nawet nie przedłużono Sobola a o jakimkolwiek transferze będzie mowa jeśli Marcelo lub Brożek odejdą.
W klubie który choćby w 1 procencie ma byc profesjonalnym każdy musi robić to na czym się zna.
Właściciel musi dać wytyczne/RN musi pilnować by pieniądz się zgadzał a dyr.sportowy odpowiada za szukanie wartościowych grajków - na których już jest przewidziana suma w budżecie.
Nie jest rolą RN ocenianie czy dany zawodnik się przyda , czy nie - tak jak rolą trenera nie jest interesowanie się ile klub płaci miesiecznie za wode i ile zapłaci za wynajęcie stadionu.
|
No właśnie
1q2 problem jest od jakiegoś czasu ten sam, Bednarz nie wie na czym stoi. Skorża na pytanie czy transfery są uzależnione sprzedażą Brożka - odpowiada, że nie wie oraz że to nie jego praca. Ale potem z kolei odpowiada, że mogą być transfery gotówkowe - piłkarzy z zagranicy.
Jak dla mnie to sytuacja wygląda tak, że Skorża zgłasza zapotrzebowanie na jakąś pozycję (i ma swoich kandydatów) - wyszukaniem piłkarzy o odpowiednich umiejętnościach zajmuje się Bednarz - i zgłasza propozycje RN. Dopiero teraz RN (po wieściach od Bednarza nt. oczekiwań zespołów,zawodników) decyduje czy mamy kasę na któregokolwiek z tych piłkarzy, czy nie mamy (pamiętna lista 17 odrzuconych), czy jesteśmy w stanie go zatrudnić, czy nie (pamiętajmy, że to Polska i w okresie okienka część RN może mieć urlopy).
A pola do działania Bednarz ma wcześniej dwa: 1) pyta czy zawodnik jest zainteresowany itd., czy jest do wyciągnięcia z klubu i czeka sporo czasu na odpowiedź z RN; 2) co raczej praktykuje - nie czekając na decyzję RN rzuca wstępną ofertę (jako, że przeważnie chodzi o darmowych piłkarzy), aby nam po prostu nikt tego gościa nie podkupił - wraca z nią do Krakowa, tam jest ona badana przez RN, najczęściej sporo obniżana - i znowu, Bednarz musi pojechać i negocjować nowe warunki oraz na sam koniec kontrakt motywacyjny, kiedy to zawodnik też może się na nas wypiąć. Stąd trwa to cholernie długo. To odnośnie transferów ważnych, czyli liczących się zawodników a'la Leandro, wcześniej Nei czy Tristan.
Jeszcze jedno, sytuacja z Neim, Tristanem (komuś udało się nawet wrzucić skan kontraktu), czy teraz z plotkami nt. Leandro pokazuje, że chyba mamy schowany jakiś milion euro na jeden jedyny gotówkowy transfer (cena+pensja). W ostatnim sezonie co by nie mówić było jednak trochę przychodów i wcale sytuacja Wisły nie musiała źle wyglądać, a więc kto wie.
Osobne pole to oczywiście inni piłkarze darmowi, sprowadzani w ciemno na testy, stąd będziemy mieli znów kilku ogórków polecanych przez menedżerów, zarówno w polu, jak i prawdopodobnie na bramce, o ile się nie uda kupić Kasprzika ani Gikieiwcza. Jak w polu nie wygląda to tak całkiem źle 1/12 trafi się w miarę solidny, to na bramce stoimy 0/18. -
A co do profesjonalizmu, to największy problem jest w tym, że jeśli nawet mamy jakąś kwotę na transfery/pensje - to jest ona jednorazowa. Czytaj: jeśli Bednarz zakontraktuje piłkarza X, a po tygodniu okaże się, że jest idealna, wielka okazja sprowadzenia gwiazdy Y w naszym zasięgu, to na tę okazję pieniędzy już nie będzie. Dlatego największym problemem jest chyba fakt, że Bednarz sam do końca nie wie, czy ma sprowadzić jednego zajebistego lewoskrzydłowego i resztę dobierać z ogórków, czy też sprowadzić prawego obrońcę, środkowego obrońcę, bramkarza - z ligowymi umiejętnościami.
To jest kupa dylematów i prowizorki, ale tłumaczy ją brak kasy i składa się to w całość, gdy całe okienko czekamy na obiecywany transfer, który w końcówce i tak może nie wypalić.